Bardzo to był dobry układ, niezwykle udany: ślub, obiad z najbliższą rodziną i przyjaciółmi, a potem – z tymi właśnie przyjaciółmi – impreza u jednego z nich, radość, rzewność, poznawanie się i wciąż na nowo rozpoznawanie, poezja, szaleństwo, pukanie do kolejnych drzwi w sobie nawzajem i w sobie samym ich otwieranie. I było tak cudownie, [...]
Kiedy Słońce dopiero zaczyna rozgrzewać poranne powietrze i blaszaną budę przy parkingu dla pracowników i klientów, widzę zza drucianej siatki grupkę młodych z wielkimi plecakami i karimatami, jak raźno zmierzają w stronę wylotówki na południowy wschód. Bardzo wtedy tęsknię. Podobnie się czuję, kiedy Chick pisze o swojej włóczędze po Beskidzie Niskim. Dobrze, że chociaż wpadnie [...]
Oto Kierkegaard, Duńczyk, wiecznie drążony lękiem z powodu prześladujących go demonów. W niespełna sto lat po jego śmierci Sartre, Camus i Jaspers uczynili go papieżem swej filozofii egzystencjalistycznej. Z zapisków, utrwalonych przeżyć i wizji psychotycznych wyłania się obraz nieszczęśliwego człowieka, którego chorobę jest dziś w stanie rozpoznać każdy lekarz. Jego nerwica natręctw, autyzm, stany maniakalne [...]

Cały impet twórczy kieruję w stronę tłumaczeń piosenek Nicka Drake’a. Tej nocy skończyłem wstępnie kolejny utwór. To zamiast tłumaczenia się z tego, że ostatnio żadnych nowości na blogu nie było. Wielkanocne przebywanie w moim miasteczku zaskoczyło mnie pozytywnie. Dzięki utyskiwaniom babci na moją religijną konwersję zostały przetarte nowe szlaki pomiędzy członkami rodziny. Dużo rozmów o [...]
Z mglistego listopadowego nieba wyłaniają się postaci – gniew, pycha chciwość… Były tu zawsze, ale nie aż tak wyraźnie widoczne. To, na czym lub na kim komu zależy, to, co nieporadnie ukrywane głęboko tkwi w ludziach, szacunek dla jednych, brak szacunku dla drugich, animozje, nagromadzenia… Demony, demony… Widać je wyraźnie w bladych płomieniach listopada. Pojawiają [...]
Nad nadwiślańskim Grodem unosiła się mgiełka blichtru i tajemniczości. Leniwym krokiem wyszedłem z bramy i skierowałem się na przystanek. Z tramwaju wysiadł kolega w towarzystwie jakiejś dziewczyny, którą przedstawił jako swoją współlokatorkę. Szli właśnie do Cafe Philo na wernisaż. Oświadczyłem im, że tak naprawdę wcale nie chce mi się wracać do domu i poszedłem z [...]
Spotkaliśmy dziś Mistrza Kaisena, o którym wiedzieliśmy do tej pory tyle, że miał wspaniałych uczniów, że napisał kilka dziwnych książek, że są jakieś problemy z jego przekazem Dharmy, że wygląda mało charyzmatycznie (na zdjęciach przynajmniej) i że pali papierosy, choć nie powinno mu wypadać. Tymczasem okazało się, że wygląda bardzo sympatycznie, a przy tym dostojnie, [...]
Rzuciłem jej bukiet kwiatów, a ona w tym samym momencie odwróciła się, by zatrzymać uciekający tramwaj. Bukiet spadł na ziemię. Popłynęły słowa złości i żalu. Tramwaj uciekł. Kto jest winien?
Kiedy pierwszy raz od czasu ukończenia studiów odwiedzam miejsca, gdzie ostatni raz byłem jeszcze w poprzedniej, całkiem innej rzeczywistości, jak na przykład osiedle Karolinki w Lublinie, smutno mi. Mam podobnie jak wtedy na moim poddaszu ze słońcem na tapczanie. Sentyment i ból po utraconym świecie. Kiedy jechałem po Karolinkę PKSem do Warszawy, na jednym z [...]
Czasami prowadzenie korespondencji wydaje się lepszym rozwiązaniem niż rozmowa. Pisząc list, można przeczekać emocje, rozważyć argumenty, nie trzeba reagować natychmiast. Ale jednocześnie da się powiedzieć znacznie mniej. Listy są mniej odporne na niedopowiedzenia i nieporozumienia. Różnica zdań, którą wspomniałem w przedostatnim wpisie, była właśnie takim nieporozumieniem. I wystarczyło niecałe dwie godziny pogadać przez telefon, z [...]

Wszyscy znają wszystkich. Znalazłem na Grono.net człowieka, który jako awatara wstawił zdjęcie, na którym gra na scenie na gitarze. Kiedy powiększyłem fotkę, rozpoznałem twarz siedzącego za nim perkusisty – jednego z moich nowych znajomych. Ponadto okazało się, że ów chłopak kojarzy mnie przez Miętusa i swoją siostrę – pierwszą osobę, jaką poznałem w Radomsku i [...]
Kiedy coś mówimy, zawsze wplątany jest w to nasz subiektywny zamiar czy sytuacja. Nie ma doskonałego słowa, pewne zniekształcenie jest zawsze obecne w każdym stwierdzeniu. Ale pomimo to poprzez wypowiedź naszego mistrza musimy zrozumieć obiektywny fakt sarn w sobie – fakt ostateczny. Poprzez ostateczny fakt nie rozumiemy czegoś wiecznego lub stałego, rozumiemy przez to rzeczy [...]
…człowiek, który przez cały czas myśli tylko o sobie, o swoich kłopotach, doświadczeniach, radościach i przyjemnościach, o swoich sprawach zawodowych – jest całkowicie zorientowany na siebie. Działanie takiej osoby jest w naturalny sposób ograniczone. Ktoś taki nigdy nie zda sobie sprawy z ograniczenia wynikającego z tego zorientowania na samego siebie. Gonienie za przyjemnościami, zamykanie się [...]
Nasi przyjaciele, znajomi i ich znajomi, a przez to (czasem niestety) nasi znajomi, dyskutują zawzięcie na grupach, forach, blogach i czort wie, gdzie jeszcze – tylko od trzech-czterech osób całymi dniami raz na pół godziny, przychodzą maile, posty, wpisy i komentarze. Deklarują, wypowiadają się, wyrażają swoje opinie, nie rozumieją się nawzajem, więc oskarżają, a potem [...]
Mały drewniany domek na pustkowiu, widok za oknem to właściwie biel i szarość, przedzielone kreską horyzontu. W środku kominek, gitara, ludzie… Kiedy spotyka się większa liczba osób niż trzy, ciężko o dobrą rozmowę. Nie ma człowieka, są ludzie. Mieć dar wyodrębnienia w takiej sytuacji kogoś, roztoczenia aury intymności duchowej i intelektualnej – to wielka rzecz… [...]
Kiedy byłem młodszy i próbowałem praktykować medytację i buddyzm przez nieco ponad rok, pojechałem na czterotygodniowe odosobnienie (…). Czułem sie wtedy bardzo niepewnie i próbowałem to zrekompensować przez stworzenie swoistego „alter-ego”, które było po prostu maską. Owo „alter-ego” próbowało być odbierane jako ktoś niezwykle zorientowany w buddyzmie i starało się zaimponować innym moją inteligencją. Myślę, [...]
Działo się to w pewien pochmurny poniedziałek na magicznej ulicy Felicjanek. Szedłem ja sobie w kierunku Cafe Szafe, gdy spotkałem znajomą, pchającą dziecięcy wózeczek. Przed wielkimi, czerwonymi drzwiami Cafe stał drugi wózek, w którym spało sobie smacznie dziecię jednego z właścicieli Szafowego przybytku, który siedział sobie na schodkach. Rozmawiając sobie o sprawach wiecznie aktualnych, staliśmy [...]