
Słucham sobie dziś płyt, które dostałem od kolegi i nagle… Pomyśl Ty czasem o innych, czasem też dla nich coś zrób. Gdybyś tak kogoś szczęśliwszym uczynił choćby o ciut… Świata to pewnie nie zmieni, a co najwyżej Ciebie i może coś tam przybędzie na Twoim koncie w niebie. Co warte inaczej całe to Twoje istnienie, [...]

Zdartych kaset z występami Jana Pietrzaka słuchałem w dzieciństwie u Babci. Pamiętam jak Dziadek kazał mi ściszyć to, żeby nikt nie usłyszał czego słuchamy. W czeluściach mojego twardego dysku znalazłem dziś przez przypadek to nagranie: [Audio clip: view full post to listen] Pamiętam słowa. Przechodzą mnie ciary, kiedy tego słucham. Wielkie były to pieśni…
Pamięta ktoś może piosenkę, którą pisałem pół roku? Przed nagraniem płyty zmieniłem jej tekst. Nowy jest TUTAJ.

Przepiękna pieśń Leonarda Cohena o zazdrości, poczuciu bezradności w relacji z kobietą, a jednocześnie o ogromnym do niej przyciąganiu. Pełna gorzkiego, typowego dla Mistrza humoru. Niestety żadne tłumaczenie na polski nie oddaje oryginału na tyle, żebym mógł za jego pomocą uzasadnić własny podziw dla tego dzieła, stąd ta nieporadna wersja angielska.
Ostatnio pisze mi się jakoś lepiej na blogu Preja. Uskuteczniam za to intensywnie udźwiękowianie przestrzeni audialnej w moim komputerowo-gitarowo-mikrofonowym kąciku. Z tego względu, a także dlatego, by dodać energii Madaredusowi, który sam obiecał podobną czynność wykonać, zamieszczam poniżej nagranie. Nagranie powstało dziś. Istrumentarium stanowi, poza moim głosem, wyłącznie stara dobra gitarka akustyczna Yamaha APX-3. Sposób [...]