szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

Tag: cywilizacja (page 2 of 2)

o różnego rodzaju utopiach

Mam zupełnie inne marzenia niż Bayushi. Jej ostatni wpis wzbudził we mnie jednak pewną refleksję, ktora dojrzała podczas lektury Tybetańskiej księgi życia i umierania Sogjala Rinpocze. Pisze on: …jedną z najskuteczniejszych metod rozwijania współczucia jest myślenie o innych tak, jakby byli dokładnie tacy sami jak my (…) Wyobraźcie sobie, że społeczeństwa i narody przyjmują tę perspektywę ostatecznej równości. Pokój na Ziemi i szczęśliwe współistnienie jej wszystkich mieszkańców zyskałyby wreszcie solidny fundment.

Kiedy ja – dziecko wychowane przez cywilizację ukierunkowaną na rozwój techniczny – czytam te słowa, automatycznie kojarzą mi się one z nierealistyczną utopią. Kiedy natomiast Bayushi pisze o książkach na chipach, zintegrowanych GPSach itd., myślę: Kiedyś się pewnie to ziści, jeśli ludzie to kupią.

Można jednak spojrzeć na to inaczej. Dziś życie w Europie zawiera w sobie więcej humanizmu niż np. tysiąc lat temu. Zasady demokracji – pluralizm, wolność słowa, prawo do życia itd. – są mniej lub bardziej obecne na naszym kontynencie. Nawet gdy ktoś lubi narzekać, widzi przecież różnicę, jaka pod tym względem istnieje w stosunku do czasów despotyzmu, stosów, inkwizycji i wojen na masową skalę. Nasza cywilizacja, prócz postępu technicznego, poczyniła również spore postępy duchowe. Dlaczego nie można przypuszczać, że za kolejnych 500 lat postępy te nadal będą trwać, a w naszym życiu będzie obecny na jeszcze większą skalę szacunek dla innych, altruizm i współczucie? Dlaczego wykluczamy możliwość, że zapoczątkowane całkiem niedawno ruchy na rzecz ekologii i redukowania przepaści ekonomicznej pomiędzy nami a krajami Trzeciego Świata nie odniosą chociażby częściowego sukcesu?

Założę się, że gdyby członek takiego narodu jak Tybet, od ponad tysiąca lat nastawionego niemal wyłącznie na rozwój duchowy, przeczytał wpis Bayushi (przełożony rzecz jasna na prostszy, zrozumiały dla nieobytego z nowoczesną techniką człowieka), zareagowałby na niego tak samo, jak ja zareagowałem w pierwszym odruchu na marzenia Rinpocze o pełnym miłości świecie. Znacznie łatwiej byłoby mu natomiast przyjąć wizję nauczyciela.

Człowiek, któremu do głowy i przed oczy podsuwa się technikę, idee postępu materialnego, wartości takie jak wygoda, sprawność, przyjemność i unikanie cierpienia za pomocą zewnętrznych ułatwień, wierzy w inną utopię niż ktoś, kto od urodzenia obcował z duchowością i powiedzeniami typu: „Łatwiej założyć buty niż wyścielać cały świat gumą”. Jednak technika cywilizacji Zachodu jest tak potężna, że wyścielanie świata gumą nie jest dla niej niczym specjalnym. Zdaje się mówić Tybetańczykom: „Po co rozwijać własną moc, jeśli można zredukować zagrożenia świata do własnych możliwości?”

o ciemnych i jasnych stronach tego „czegoś”

Ten świat jest tak skomplikowany, taki zawiły i tak podatny na wszelkiego rodzaju wypadki, awarie i niepowodzenia. A wszystko przez ludzką pożądliwość. 90% gospodarki, jeśli nie więcej, jest po to, żeby ludzie mogli zaspokajać swoje trzeciorzędne potrzeby i robić wygodniej to, z czym poradziliby sobie bez wszelkiego rodzaju udogodnień (mówię o wszystkim, poza jedzeniem i duchowością).

W świecie panuje jednak zasada lepszego, a że lepsze jest wrogiem dobrego, dobre zostaje zastąpione przez bardziej skomplikowane, bardziej zawiłe i przez to bardziej awaryjne i zajmujące znacznie więcej „miejsca” w świadomości, w życiu i w myśleniu.

Czy ta pożądliwość, gonienie za coraz lepszym jest naturalna? Może i tak. Jeżeli założyć, że są naturalną cechą wyłącznie gatunku ludzkiego, to taka teza jest nie do zweryfikowania chyba.

Jeśli jednak wziąć pod uwagę również inne gatunki, a także samą naturę, to oprócz działalności ludzkiej nie ma w przyrodzie przykładu takiego dążenia do doskonałości. Słynny przykład oka ludzkiego i ślepej plamki (zwrócił mi na to uwagę Miętus). Przecież można by było zrobić tak, żeby ślepej plamki nie było. Ludzie na pewno potrafiliby takie oko bez ślepej plamki, doskonalsze od naszych oczu skonstruować, jeśli już tego nie zrobili. Ale natura z jakiegoś powodu tego nie uczyniła.

Inne zwierzęta trwają od wieków w swoim sposobie życia i mają tyle samo czasu na relaks i wygrzewanie się w słońcu, co kiedyś. Jedyną zmianą na gorsze w ich egzystencji są skutki działań człowieka.

Z drugiej strony – człowiek posiada jeszcze to „coś”, czego zwierzęta nie posiadają. Nie mówię o intelekcie, bo jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że jest on czymś więcej niż tylko narzędziem obrony przed niekorzystnymi warunkami i przed wrogami naturalnymi. Na pewno, jak podkreślają duchowni wszelkich religii, człowiek jest zdolny do miłości i to go różni od natury. Ale może pożądliwość, która każe nam pchać świat niby to do przodu, jest ciemną stroną tego „czegoś”, czego stroną jasną byłaby miłość?

Proszę o komentarze, szczególnie tych, którzy chcieliby coś powiedzieć o tym, że przecież świat jest jeden i dzielenie na czarne i białe jest sztuczne. Ja nie mam dzisiaj siły. :)

o naszej bardzo wydajnej gospodarce

„Nasza bardzo wydajna gospodarka wymaga tego, żebyśmy uczynili konsumpcję swoim sposobem na życie, żebyśmy z kupowania i użytkowania towarów zrobili rytuał, żebyśmy w konsumpcji poszukiwali zaspokojenia ducha i zaspokojenia ego. Potrzebujemy tego, żeby rzeczy były konsumowane, spalane, zużywane, wymieniane i wyrzucane w coraz szybszym tempie”

Victor Lebow, analityk handlu detalicznego,
cyt. za: Duane Elgin, Dobrowolna prostota życia,
w: Uważność na targowisku. Globalny rynek
i masowa konsumpcja a świadome życie,
tłum. Jerzy Paweł Listwan,
Wydawnictwo Jacek Santorski & Co 2004, s. 291

wolność słowa

Rysunki, które ukazały się najpierw w duńskiej „Jyllands Posten”, przedrukowały już gazety w Norwegii, we Francji, w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Niemczech, we Włoszech, w Szwajcarii, w Czechach, na Węgrzech i w Bułgarii. Politycy i Kościół bezskutecznie apelują do mediów o niepodsycanie konfliktu. (…) Jednak premier Danii Anders Fogh Rasmussen stawia na wolność słowa i 76 ambasadorom w Kopenhadze, w tym 11 z krajów muzułmańskich, oświadczył wczoraj, że ‚rząd nie będzie przepraszać za niezależny dziennik’.

Zawsze mowiłem, że tej cywilizacji nie pokonają muzułmanie. Pokona ją jej własna duma z siebie, egotyzm i pyszałkowata ignorancja. Islam w ogóle zakazuje tworzenia podobizn Mahometa. Zapewne plugawe gryzipiórki niegodne miana dziennikarzy, które pozwalają na druk i przedruk tych nieszczęsnych obraźliwych karykatur, nawet nie zdawały sobie sprawy z tej mało znaczącej subtelności. Panie premierze Danii, gratuluję męstwa w walce o wolność słowa. Może to się okazać wielkim poświęceniem. Ale chyba nie zostanie pan bohaterem, jeśli muzułmanie zechcą naprawdę rozprawić się z tym syfem, który rozprzestrzenił się na zachód od nich. Mógłby pan ich przeprosić, może lepiej dostać po grzbiecie od szmatławców we własnym kraju niż od wściekłych bojowników islamskich.

jak nam dobrze w Europie

Karolinka przerwała całodzienny monolog i próby dialogu ze mną, kiedy przeczytała w Zwierciadle, jak ogromna liczba dzieci w Rwandzie była świadkiem mordu swoich rodziców, widziała zabójstwa, ciała zabitych. Cały artykuł o sytuacji dzieci w tym kraju wywołał u niej łzy. Płakała długo. A potem długo myślała. Myślę, że dziś powinniśmy mieć małe święto – na pewno jest teraz o kroczek dojrzalsza niż wcześniej. Mieliśmy wszyscy tak szczęśliwe dzieciństwo… Obiecałem Karolinie, że jak nie będziemy klepać biedy, to „adoptujemy” dziecko z Rwandy lub okolic za pomocą bardzo sprytnego systemu, o którym przeczytała w „Zwierciadle”. Będziemy mu posyłać kilkanaście euro miesięcznie, a organizacja misjonarska będzie pilnować, czy kasa idzie na dziecko, czy nie. Jeśli rzeczywiście ten nadzór organizacji się sprawdza, to wspaniała rzecz coś takiego. Koszty w sumie niewielkie dla kogoś, kto zarabia normalne pieniądze, a dziecko może za to się utrzymać i pójść do szkoły, które tam są (!) płatne. Najwyżej, jak nie będzie nas stać, to internet będziemy kraść z powietrza. Znajomy haker nam pomoże. Ciekawe, czy według buddyzmu nielegalne korzystanie z niezagospodarowanych strumieni internetu (jest coś takiego rzeczywiście?) po to, by zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na pomoc dla małego czarnego ludzika, będzie gromadzić pozytywnego, czy negatywnego karmana…

Newer posts