szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

Tag: Bóg (page 2 of 2)

o tym dlaczego Bóg istnieje i dlaczego nie istnieje

Wiara w Boga nie opiera się na logice. Logika jest własnością języka, a nie świata. Inaczej możnaby było logicznie uzasadniać również cuda, chodzenie po wodzie, objawienia itd., na które nie brakuje świadków. Bóg, jeśli jest, jest ponad językiem i ponad logiką. Przytoczę św. Augustyna, który powiedział, że „wiara jest aktem woli”. Kto chce wierzyć, ten uwierzy, lecz bezskutecznie będzie szukał niezbitych logicznych dowodów na istnienie Boga. Kto nie chce, ten nie uwierzy bez względu na wszelkie argumenty intelektualne i sam, równie bezskutecznie, będzie szukał dowodów na nieistnienie.

Ja nie wierzę, wiara w Boga nie jest potrzebna na mojej duchowej scieżce. Ale nie wierzę również w stwierdzenie, że „Bóg na pewno nie istnieje”, bo niby skąd to wiadomo? Logika ma to do siebie, że – jak śpiewał Jacek Kaczmarski – „znajdzie się słowo na każde słowo”. Zwycięzca logicznego sporu nie udowadnia wcale, że jego twierdzenie jest jedynym słusznym i stanowi prawo istnienia wszechświata. Udowadnia jedynie, że jest bardzo inteligentny i że ma lepsze „gadane” od przeciwnika.

Zwolennikom tezy „Boga na pewno nie ma”, proponuję zastanowienie sie nad pytaniem: „Dlaczego istnieje to, co istnieje, skoro mogłoby równie dobrze nie istnieć nic?” (patrz np.: Paul Wiliams, „Nieoczekiwana droga. Nawrócenie z buddyzmu na katolicyzm”).

Zwolennikom tezy „Bóg na pewno jest” natomiast polecam zapoznanie się z kosmologią buddyjską, która działa doskonale, mimo że na żadnego stwórcę miejsca w niej nie ma. Szczególnie opowieść o Wielkim Brahmie (Mahabrahma) z sutry Brahmajala zasługuje na uwagę.

Ja natomiast powtórzę jeszcze raz, za Augustynem: „Wiara jest aktem woli”.

o nieprzewidywalności i ukrytej mądrości Wielkiego Manitou

Ja (leżąc na podłodze i patrząc na błękitne niebo za drzwiami na werandę):
Wielki Manitou stara się jak może, żeby sprostać temu, że dziś jest pierwszy dzień wiosny. Ale (patrząc na śnieg) kurwa, za późno! To trzeba było przygotować co najmniej tydzien wcześniej.

Miętus (bujając się w fotelu):
Nie mów tak do Wielkiego Manitou. Wszystko słyszy i zaraz coś cię trafi!

Ja:
Chyba piorun z jasnego nieba.

Miętus:
A być może. Ale na pewno zaraz sprawi, że się potkniesz albo się uderzysz…

Ja:
To na pewno przez to, że to teraz powiedziałem, miałem dwa wypadki samochodowe kilka lat temu.

Miętus:
Niee, Wielki Manitou potrafi działać poza czasem, ale działa wychowawczo. Klapsa dostaniesz teraz.

Ja:
Jak mam się potknąć albo uderzyć, skoro leżę?

Miętus:
Poczeka aż wstaniesz… (i nagle wywraca się z fotelem do tyłu)

Ja:
O, Wielki Manitou nie trafił…

…Pół godziny później…

Miętus (siedząc przy kompie):
Ooo! Internet mi działa!

Ja:
Mi też!*

*) cały przedwczorajszy dzień spędziliśmy na bezskutecznej próbie podzielenia sygnału internetowego pomiędzy oba komputery.

Miętus:
To dzięki temu, że właśnie wyłączyłem ten program, co mi go zainstalowałeś żeby internet chodził.

…Pół godziny później…

Ja:
Niee, ja myślę, że to Wielkiemu Manitou coś się popierdoliło. Zamiast zesłać na mnie odstającą klepkę czy sufit, włączył nam internet.

Newer posts