<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>szuflada nocnego grajka</title>
	<atom:link href="http://blog.schronisko.art.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.schronisko.art.pl</link>
	<description>Jeśli masz otwarty umysł, jeśli zawsze zakładasz, że możesz się mylić, jeśli nie jesteś wierny żadnej ideologii ani religii, może znajdziesz tu coś dla siebie.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 25 Aug 2010 11:46:35 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>o nocnej zmianie warty nad wioską</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2343/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2343/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 11:45:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[jesień]]></category>
		<category><![CDATA[lato]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2343</guid>
		<description><![CDATA[Na Jeziora opadł dziś wrzesień. Powietrze jakby zmatowiało, słońce jakby uśmiechnęło się smutno, drzewa zatańczyły na wietrze. Nocą leniwe lato podniosło się z ziemi gęstymi mgłami. Wśród zupełnej ciszy uśpionej wioski tylko przemarsz chmur w świetle pełnego księżyca zwiastował zmiany. Podziwiałem ten piękny spektakl do późnej nocy. Kiedy świetlisty krążek pozostał sam na niebie, było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/P1020957_resize.jpg" rel="shadowbox[post-2343];player=img;"><img class="alignleft size-medium wp-image-2344" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="niebo nad Warmią" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/P1020957_resize-580x435.jpg" alt="" width="580" height="435" /></a>Na Jeziora opadł dziś wrzesień. Powietrze jakby zmatowiało, słońce jakby uśmiechnęło się smutno, drzewa zatańczyły na wietrze. Nocą leniwe lato podniosło się z ziemi gęstymi mgłami. Wśród zupełnej ciszy uśpionej wioski tylko przemarsz chmur w świetle pełnego księżyca zwiastował zmiany. Podziwiałem ten piękny spektakl do późnej nocy. Kiedy świetlisty krążek pozostał sam na niebie, było to już inne niebo. Zmiana warty dobiegła końca.</p>
<p>Zdjęcie z wczoraj. A wiersz sprzed roku:</p>
<p>Jesień bracie<br />
Pora szukać ciepłej izby i przyjaznych dłoni<br />
Trakt błotnisty od Zalesia nie zawiedzie nas już nigdzie<br />
Te twarzyczki drobnych listków spoglądają na nas obco<br />
Wrony nisko nad ugorem poszarzały las<br />
Na bocznicach śpią wagony już niedługo posłuchamy<br />
Jak uderza taran wichru w stal<br />
Idzie bracie zima ciepłe dłonie miast czekają na nas<br />
Bo nad drogą od Zalesia tlą się drzewa<br />
W Zawadówce pnie przy torach<br />
Ogień z drzew zejdzie do domów<br />
I spod białych kart przestrzeni znów historia się odkryje<br />
Nowa choć powtarzać ją lubimy tak</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2343/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>słowa otrzymane kiedyś w darze</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/slowa-otrzymane-kiedys-w-darze/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/slowa-otrzymane-kiedys-w-darze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 10:55:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[Droga]]></category>
		<category><![CDATA[wierność]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2338</guid>
		<description><![CDATA[PRZYJACIELU, „Nie interesuje mnie, czym się trudnisz. Chcę wiedzieć, nad czym bolejesz i czy śmiejesz marzyć o spotkaniu z tym za czym tęskni Twoje serce. Nie interesuje mnie ile masz lat. Chcę wiedziesz czy gotów jesteś wyjść na głupca dla miłości, dla marzeń, dla przygody, jaką jest życie. Nie interesuje mnie jakie planety zrównują się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/P1020903.jpg" rel="shadowbox[post-2338];player=img;"><img class="alignleft size-medium wp-image-2340" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="P1020903" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/P1020903-580x435.jpg" alt="" width="580" height="435" /></a>PRZYJACIELU,</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>„Nie interesuje mnie, czym się trudnisz.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, nad czym bolejesz i czy śmiejesz marzyć o spotkaniu z tym za czym tęskni Twoje serce.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie ile masz lat.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedziesz czy gotów jesteś wyjść na głupca dla miłości, dla marzeń, dla przygody, jaką jest życie.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie jakie planety zrównują się z Twoim księżycem.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś środka własnego smutku; czy zdradzony otwarłeś się, czy skurczyłeś i zamknąłeś w sobie ze strachu przed dalszym cierpieniem! Chcę wiedzieć czy potrafisz siedzieć z bólem, moim lub Twoim, nie poruszając się, by go ukryć, stłumić lub uleczyć.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Pragnę wiedzieć,</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Czy możesz współistnieć z radością, moją lub swoją;</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>czy umiesz zapamiętać się w tańcu  i pozwolić, by ekstaza </em><em>wypełniła Cię po czubki palców dłoni i stóp, nie każąc </em><em>zachowywać ostrożności, myśleć realistycznie czy pamiętać o</em><em> ograniczeniach kondycji ludzkiej.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie, czy opowiadasz mi prawdziwą historię.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarowywać innych, aby pozostać wiernym sobie;</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>czy umiałbyś znieść oskarżenie o zdradę  i nie zdradzić własnej duszy.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy potrafisz zaufać, a zatem i być godnym zaufania. Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy nie co dzień jest ładna pogoda, i czy umiesz wywodzić swe życie z obecności Boga.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć z porażką, nie tylko swoją, stanąć nad brzegiem jeziora i do srebrnego księżyca krzyczeć: TAK!</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie gdzie mieszkasz i ile masz pieniędzy.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć czy umiesz wstać po nocy żalu i rozpaczy, </em><em>wyczerpany, zbity jak pies, i robić to co trzeba, dla swoich dzieci.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie, kim jesteś, skąd tu się wziąłeś.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy staniesz ze mną w środku ognia, i nie cofniesz się.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Nie interesuje mnie, gdzie, jakie i u kogo pobierałeś nauki.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć co Cię podtrzymuje od środka, gdy wszystko inne odpada.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Chcę wiedzieć, czy umiesz być sam ze sobą; i czy naprawdę lubisz tego, z którym przystajesz w chwilach pustki.”</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/slowa-otrzymane-kiedys-w-darze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o różnicy między podążaniem skądś, a podążaniem dokądś</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-roznicy-miedzy-podazaniem-skads-a-podazaniem-dokads/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-roznicy-miedzy-podazaniem-skads-a-podazaniem-dokads/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 10:12:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[przyciąganie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2082</guid>
		<description><![CDATA[Nie przekonuje mnie walka z aborcją &#8211; kiedy słyszę takie hasła, w umyśle mam walkę i aborcję. Jestem za to ogromnym zwolennikiem egzekwowania prawa do życia nienarodzonych. Mam wówczas w umyśle prawo i życie. Przygnębia mnie też narzekanie na bezmyślną konsumpcję. Przez cały czas gdy miałem w głowie opinię, że &#8222;to straszne, że tyle wokół [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/twinswomb_450x310.jpg" rel="shadowbox[post-2082];player=img;"><img class="alignleft size-full wp-image-2327" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="twinswomb_450x310" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/08/twinswomb_450x310.jpg" alt="" width="315" height="217" /></a>Nie przekonuje mnie walka z aborcją &#8211; kiedy słyszę takie hasła, w umyśle mam walkę i aborcję. Jestem za to ogromnym zwolennikiem egzekwowania prawa do życia nienarodzonych. Mam wówczas w umyśle prawo i życie. Przygnębia mnie też narzekanie na bezmyślną konsumpcję. Przez cały czas gdy miałem w głowie opinię, że &#8222;to straszne, że tyle wokół bezmyślnej konsumpcji&#8221;, czułem się jak jakiś mały, bezbronny człowieczek w nieprzyjaznym świecie. Kiedy natomiast myślę o propagowaniu zdrowego, świadomego stylu życia lub innej pozytywnej, ale konkretnej alternatywie dla owej konsumpcji, czuję jak razem ze mną świat idzie do przodu.</p>
<p>Sądzę zresztą, że kwestia doboru słów dla swojego przekazu nie kończy się na odczuciach. Wierzę, że wszelka zmiana jest bardziej możliwa, skuteczniejsza, trwalsza, przyjemniejsza i bardziej satysfakcjonująca gdy zamiast <strong>zabierać </strong>sobie, ludziom czy światu to, co jest niepożądane, <strong>daję </strong>coś, co jest pożądane. Walczący z terroryzmem, jeśli zwyciężają, osiągają najwyżej brak terroryzmu. Walcząc o pokój i zgodę &#8211; i zwyciężając &#8211; osiągają pokój i zgodę. To ostatnie jest dla mnie bardziej przekonujące i przede wszystkim konkretne. W postulatach z Porozumień Sierpniowych więcej było o tym, czego postulujący chcą niż czego nie chcą. Może dlatego udało im się coś osiągnąć?</p>
<p>Oczywiście nie ma stuprocentowych recept na zmianę świata. Świat jest w porządku, nie trzeba go zmieniać. Mamy wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. W drodze do tego, czego pragnę dla siebie i dla świata, zamiast iść tyłem wolę patrzeć naprzód. Nie idę OD, lecz DO.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-roznicy-miedzy-podazaniem-skads-a-podazaniem-dokads/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o pozytywnym przyciąganiu &#8211; jak pięknie ludzie mu ulegają</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2323/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2323/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 08:07:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[relacje międzyludzkie]]></category>
		<category><![CDATA[wyobraźnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2323</guid>
		<description><![CDATA[Po apokaliptycznych obrazach jakie kilkanaście minut temu zrodziły się w mej wyobraźni (jest nadpobudliwa &#8211; wystarczy coś powiedzieć, a ja już sobie to wyobrażam), znalazłem na Facebooku piękny filmik zamieszczony przez kolegę Mieszka: No to: DZIEŃ DOBRY!!! :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po apokaliptycznych obrazach jakie kilkanaście minut temu zrodziły się w mej wyobraźni (jest nadpobudliwa &#8211; wystarczy coś powiedzieć, a ja już sobie to wyobrażam), znalazłem na Facebooku piękny filmik zamieszczony przez kolegę Mieszka:</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="640" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/tPGniNPWJek?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" src="http://www.youtube.com/v/tPGniNPWJek?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>No to: DZIEŃ DOBRY!!! :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/2323/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o dostrzeganiu zła, ofiarności, szlachetnej porażce i innych strasznych rzeczach</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-dostrzeganiu-zla-ofiarnosci-szlachetnej-porazce-i-innych-strasznych-rzeczach/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-dostrzeganiu-zla-ofiarnosci-szlachetnej-porazce-i-innych-strasznych-rzeczach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 20:07:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[pesymizm]]></category>
		<category><![CDATA[przyciąganie]]></category>
		<category><![CDATA[relacje międzyludzkie]]></category>
		<category><![CDATA[wdzięczność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2321</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio często słyszę narzekania. Narzekania szlachetne i słuszne. Ponarzekam sobie na nie :) Bardzo nie lubię słuchać narzekań. Mam do nich słabość: potrafię sobie cudzymi narzekaniami zepsuć cały dzień. Pół biedy, jeśli od narzekającego uda się łatwo uwolnić przez zmianę tematu lub zwykłe oddalenie się w bezpieczne, dobre i pozbawione narzekania miejsce. Ale nie zawsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio często słyszę narzekania. Narzekania szlachetne i słuszne. Ponarzekam sobie na nie :)</p>
<p>Bardzo nie lubię słuchać narzekań. Mam do nich słabość: potrafię sobie cudzymi narzekaniami zepsuć cały dzień. Pół biedy, jeśli od narzekającego uda się łatwo uwolnić przez zmianę tematu lub zwykłe oddalenie się w bezpieczne, dobre i pozbawione narzekania miejsce. Ale nie zawsze tak się da. Są tacy, którzy każdy temat traktują jak pole do narzekań. Nie ważne jakie piękno, miłość i cudowności wspomnę, narzekanie zaczyna się po pięciu sekundach. I im dłużej uda mi się wytrzymać bez jakiejkolwiek reakcji, tym szybciej ma szansę się skończyć. Ale niestety czasem tak czy siak trwa to długo. Wtedy pocieszam się, że ja jestem wystawiony na działanie narzekacza tylko przez jakiś krótki czas. A on sam siedzi w tym przecież na okrągło&#8230;</p>
<p>Usprawiedliwienia narzekaczy są zazwyczaj identyczne: &#8222;Nie można ciągle tylko mówić o tym co dobre, nie widząc zła na świecie. Zaszywać się w swoim bezpiecznym, ciasnym światku. Człowiek może naprawić zło tylko kiedy je dostrzeże, wywlecze na wierzch i będzie o nim mówił tak, żeby wszyscy je zauważyli.&#8221;</p>
<p>Biorąc udział w sporze pomiędzy &#8222;widzącymi to, co dobre&#8221;, a &#8222;widzącymi to, co złe&#8221; bardzo łatwo wpaść w bezproduktywne i krzywdzące zestawienia. Oto optymista, chcąc przekonać walczącego ze złem rozmówcę mówi:</p>
<p>- Niektórzy to siedzą na tyłku i narzekają, psując atmosferę, a tymczasem tylu jest wizjonerów pełnych pozytywnej energii i działających dla dobra ludzkości!</p>
<p>A na to adwersarz:</p>
<p>- Popatrz ilu ludzi oddało życie za dobrą sprawę, ilu ludzi potrafiło dostrzec zło i storpedować szkodliwe działania! Nie potrzeba nam egzaltowanych optymistów, co odwracając oczy od ludzkiego nieszczęścia siedzą i mówią jaki to świat jest piękny!</p>
<p>Ani jedno, ani drugie zestawienie nie jest uczciwe. Dlatego proponuję nie zajmować się ani siedzącymi na tyłku narzekajłami z pierwszej wypowiedzi, ani egzaltowanymi ślepcami z drugiej. Proponuję zestawić wyłącznie pozytywnych bohaterów: energicznego wizjonera i torpedującego złe działania wojownika.</p>
<p>Najpierw o walce ze złem. Moim zdaniem zło może istnieć tylko tam, gdzie ktoś je dostrzega. Jak już kiedyś pisałem, wierzę, że życie ma dla mnie zawsze najlepszą ofertę, choć czasem trudno uwierzyć w to, że może być nią choroba czy wypadek. Tak to niestety działa, jest przyczyna i skutek, jest karma i oczyszczenie, jest grzech i pokuta. Jeśli to nie jest odpowiedni porządek dla świata myślących, wolnych ludzi, jak można wierzyć w Boga, we wszechświat, w cokolwiek? Jeszcze raz: nie mówię tutaj, że należy na wszystko się godzić i być obojętnym kiedy ktoś cierpi, a my możemy mu pomóc lub kiedy jest coś do zrobienia i możemy to zrobić. Ja mówię, że można wszystko zrobić na dwa sposoby: walcząc lub tworząc. Niszcząc lub budując. I bardzo łatwo wpaść w pułapkę i niszczyć, myśląc, że się buduje. <strong>A nie da się budować w stanie umysłu człowieka walczącego. Budować da się tylko w twórczym stanie umysłu. </strong></p>
<p>Walka ze złem przyciąga dwie rzeczy: walkę i zło, z którym trzeba walczyć. I potwierdza to życie największych pesymistów, ludzi, którymi powoduje gniew i niezgoda: oni wszędzie widzą zło, bezsens, głupotę i bezmyślność, z którymi trzeba walczyć, walczyć i walczyć&#8230; Kiedy chcą czegoś dokonać, mają ręce pełne ciężkiej, katorżniczej roboty, poświęcają się wielkim sprawom i wyniszczają się w niekończącej się walce dobra ze złem. Szkoda ich. Myślę, że ludzie, którzy narzekają, nawet gdy robią mnóstwo pożytecznych i szlachetnych rzeczy, kończą zazwyczaj jako bohaterskie ofiary, oddające swoją energię, czas, życie za sprawy, które po tej ofierze nadal wymagają poprawy. Stawia się im marmurowe tablice z napisem: &#8222;Oddał życie w walce&#8221;. I będą wymagać, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto robiąc coś, nie będzie &#8222;walczył ze złem&#8221; tylko &#8222;przynosił dobro&#8221;. Ktoś, kto zamiast roztaczać wokół atmosferę apokalipsy i toczyć wojnę, mówiąc jak zła, beznadziejna i chora jest sytuacja, wzbudzi uśmiech i doda sił, mówiąc jak dobrze, zdrowo i pięknie będzie. Ludzie roztaczający takie wizje, napędzający się nimi i nie potrafiący wytrzymać bez ruchu, by ich nie zrealizować aż promienieją. Nie straszne im żadne przeszkody, potrafią świecić niebiańskim blaskiem pośród największej nędzy i cierpienia. Stawia się im pomniki z napisem: &#8222;Poświęcił życie niesieniu dobra&#8221;.</p>
<p>Oczywiście kogoś takiego narzekacze nigdy nie polubią, nawet gdy odniesie zwycięstwo (a tacy ludzie zawsze odnoszą zwycięstwo). Uśmiechać się i mówić o szczęściu gdy wokół trąd, dżuma i głód &#8211; to dla walczących ze złem obraza. Ktoś, kto wszędzie widzi zło, będzie wszędzie widział zło, nawet jeśli go wokół nie będzie. Dla ludzi walczących ze złem zwycięstwo jest niemożliwe. Ani ich własne, ani niczyje inne. A kto twierdzi, że jest dobrze, ten albo kłamie albo jest ślepy.</p>
<p>Ktoś mądry napisał, że wdzięczność za to, co mamy (a każdy ma coś, za co może być wdzięczny), przyciąga więcej tego, za co możemy być wdzięczni. Wdzięczność rodzi wdzięczność. Poczucie braku rodzi poczucie braku. Uśmiech rodzi uśmiech. Walka rodzi walkę. Miłość rodzi miłość. Proste. Dlatego jeżeli już mam siedzieć na tyłku i gadać, wolę sławić, doceniać, przypominać i cieszyć się z tego, co jest piękne. Nawet jeśli ktoś w pobliżu niczego pięknego już nie jest w niczym w stanie dostrzec, tak dzielnie walczy ze złem. A kiedy mam już z tej radości i wdzięczności tak dobry humor, że raźno się mogę wziąć do roboty, biorę się do budowania tego, co może być piękniejsze, wspanialsze i lepsze, do tego, co chcę, żeby było takie, a nie inne, do tego, co przyniesie pożytek i radość. I jeśli gadam przy pracy, opowiadam o tym jak to mądrze, dobrze i pięknie będzie wyglądać, kiedy już skończę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/08/o-dostrzeganiu-zla-ofiarnosci-szlachetnej-porazce-i-innych-strasznych-rzeczach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o tym, że prawda jedyna i obiektywna istnieje, jeśli tylko sobie życzysz, a jeśli nie, to nie</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-tym-ze-prawda-jedyna-i-obiektywna-istnieje-jesli-tylko-sobie-zyczysz-a-jesli-nie-to-nie/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-tym-ze-prawda-jedyna-i-obiektywna-istnieje-jesli-tylko-sobie-zyczysz-a-jesli-nie-to-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 00:41:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[dyskusje]]></category>
		<category><![CDATA[intelekt]]></category>
		<category><![CDATA[kosmos]]></category>
		<category><![CDATA[relacje międzyludzkie]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2316</guid>
		<description><![CDATA[Czy prawda jest jedna czy wiele? Czy dotyczy wszystkich, czy każdy ma swoją? Ja nie wiem czy jest prawda obiektywna, czy jej nie ma. Żeby to rozstrzygnąć na zasadzie: “tak jest i koniec”, musiałbym ograniczyć cały wielki wszechświat do granic własnego poznania, zredukować go i przyciąć na własną miarę. A wtedy to już nie byłby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy prawda jest jedna czy wiele? Czy dotyczy wszystkich, czy każdy ma swoją?</p>
<p>Ja nie wiem czy jest prawda obiektywna, czy jej nie ma. Żeby to rozstrzygnąć na zasadzie: “tak jest i koniec”, musiałbym ograniczyć cały wielki wszechświat do granic własnego poznania, zredukować go i przyciąć na własną miarę. A wtedy to już nie byłby prawdziwy świat ze swoimi prawdami. Po prostu nie wiem.</p>
<p>Mam jednak własne doświadczenie i to, co mówią inni. W zdecydowanej większości przypadków zakładam, że kiedy opowiadają o tym co i jak widzą i co czują, to mówią prawdę, choćby nie wiadomo jak absurdalna mi się ona wydawała. Sam przecież spotykam się nieraz z zupełnym niedowierzaniem. Bywa, że ktoś nie może pojąć jak można widzieć świat takim, jakim ja go widzę. A jednak tak jest, tak go widzę. Naprawdę. I skoro moje szczere poglądy mogą wydawać się komuś absurdalne, mnie absurdalne mogą wydać się czyjeś. Ludzie mówią rozmaite rzeczy: Jeden mówi, że jest Bóg, Duch Święty i Syn, a życie mu daje na to niezbite dowody. Drugi mówi, że Boga nie ma i też doświadczenie utwierdza go coraz bardziej w tym przekonaniu. Są ludzie, którzy twierdzą, że w Polsce jest coraz lepiej. I jest im coraz lepiej i widzą, że innym jest coraz lepiej. A są ludzie, którzy uważają, ze w Polsce wciąż panuje cenzura i nacisk. I doświadczają tego nacisku i cenzury na własnej skórze.</p>
<p>To właśnie te naoczne dowody, jednoznaczne doświadczenia potwierdzające światopogląd sprawiają, że łatwo uwierzyć, że wszystko jest dokładnie tak jak to widzimy, a ci, którzy mówią co innego jeszcze po prostu tego nie zrozumieli, nie dotarło to do nich, nie wiedzą. A skoro oni nie wiedzą, a ja wiem, to ja jestem bardziej wtajemniczony niż oni. To niemożliwe, że Bóg nie istnieje, skoro przecież czuję jak mnie prowadzi i odpowiada na moje pytania i wątpliwości,</p>
<p>zsyłając takie, a nie inne zdarzenia i doświadczenia. Jeśli ktoś twierdzi, że Go nie ma,  znaczy &#8211; nie czuje Go i nie słyszy. Może nawet błądzi. A ja nie błądzę.</p>
<p>Jeśli ja wiem, że prawda jest taka, a nie inna i że jest to jedynie słuszna, wszystkich obowiązująca prawda, muszę przyznać, że wiem więcej niż ci, którzy nie zgadzają się z głoszonym przeze mnie poglądem. To automatycznie stawia mnie &#8222;wyżej&#8221;, ponad nimi. Jak nauczyciela nad uczniami, jak dorosłego nad dziećmi. Dlatego wierze w jakąkolwiek jedyną  obiektywną prawdę i manifestacji tej wiary w kontaktach z innymi musi towarzyszyć albo wyniosłość albo nieszczerość (jeśli np. wiemy lepiej, ale nie chcemy tego powiedzieć) albo po prostu brak kontaktu i niezrozumienie (ja wiem swoje, ty wiesz swoje, do widzenia).</p>
<p>Czy to znaczy, że prawda ma charakter wyłącznie subiektywny? Że jest tyle światów ile ludzi? Że ci, których spotykam, to tylko manifestacje mojego umysłu? Ja mam na to inny pomysł.</p>
<p>Moje doświadczenie polega na tym, że jeśli wyrażam, choćby w myślach, głębokie pragnienie, jeśli idą za tym dobre uczucia, a potem zaufanie i wdzięczność, wtedy to pragnienie realizuje się na planie fizycznym. Jeśli potrzebuję jakiejś nauki &#8211; nadchodzi takie czy inne doświadczenie, które mnie uczy. Jeśli czegoś, co jest mi potrzebne do dobrego życia nie zauważam, zostaję o tym poinformowany w nieco mniej subtelny sposób. Gdy wykazuję wyjątkową ignorancję czy nieuwagę, czasem dość brutalnie nadchodzi odpowiednia lekcja. Ale zawsze jest to lekcja najlepsza z możliwych w danym momencie.</p>
<p>Nie wiem kim lub czym jest Ten/To, co kształtuje tak te koleje mojego losu, nie wiem nawet czy jest to we mnie samym, czy gdzieś poza mną, ale jestem Mu – powtórzę się – bardzo wdzięczny i czuję, że ja (to &#8222;ja&#8221;, które tu teraz pisze, to, które myśli to wszystko) jestem z Niego. Nie muszę wierzyć w Jego taką czy inną konkretną postać, zasadę bytu, osobowość lub bezosobowość. Nie jest mi to objawione bezpośrednio, a to znaczy, że nie jest mi potrzebne. Co mógłbym z taką wiedzą zrobić? Kłócić się o nią? Głosić ją wszem i wobec? A dlaczego ktokolwiek miałby mi wierzyć w to, co mówię? A może miałbym być dumny, że taką wiedzę posiadam, a inni nie? A może cierpieć, że nie mam z nią co zrobić, a jest tak wielka? Bóg, wszechświat, cokolwiek – jest taki jaki jest. &#8222;Jestem, który jestem&#8221; &#8211; bardzo piękne określenie.</p>
<p>Wierzę, że moje myśli i uczucia kształtują w pewien sposób moje życie. Wiara w ośmiu Buddów, w Wielkiego Manitou, w jedynego Boga, ateizm, materializm, wreszcie wiara w obiektywną prawdę lub jej brak również kształtuje życie. To stwierdzenie mogłoby być jakąś obiektywną prawdą, w którą wierzę, ale ona zakłada, że jeśli Ty wierzysz w coś przeciwnego, to też masz rację: tego nie ma dla Ciebie, a dla mnie to nadal jest obiektywne i dotyczy wszystkich. A skoro dla Ciebie nie ma (i ja to nie tylko szanuję, ale i przyjmuję za fakt), a dla mnie jest, to co to za obiektywizm?</p>
<p>Ostatnie zdania są mocno zamotane i wewnętrznie sprzeczne. Ale to nie dlatego, że są bez sensu. Po prostu w tym momencie, droga wycieczko, dotarliśmy do granic możliwości logicznego dyskursu. Tam, gdzie nie ma już &#8222;tak lub nie&#8221;. Tam gdzie może być &#8222;ani tak, ani nie&#8221; oraz &#8222;i tak i nie&#8221;. Jesteśmy poza założeniami tkwiącymi u podstaw każdego światopoglądu, poza opisywalnym światem. I niech tak zostanie. Obiektywna prawda jednocześnie jest i jej nie ma.</p>
<p>Wszechświat, rzeczywistość, Bóg, duch – to wszystko jest nieskończone, a nawet jeśli jest skończone, my tego końca nie jesteśmy w stanie dostrzec. Nasze logiczne rozumowanie natomiast, myśli, wiedza i wiara, są w porównaniu z tym skończone bardzo. Jeśli potrafisz całą rzeczywistość zamknąć w granicach tego, co myślisz, wiesz i w co wierzysz, to to jest rzeczywistość mniejsza od Ciebie.</p>
<p>I jeśli jesteś wierzącym &#8211; jak nieskończony Bóg miałby się zmieścić w takiej ograniczonej przez Twoje własne postrzeganie puszce? Może tam jest tylko taki skończony model Boga, a innego Boga nie ma?</p>
<p>Jeśli jesteś ateistą: Boga nie ma w tym, co obejmuje Twoja wiedza i wiara, ale skąd wiesz, że Twoja wiedza i wiara nie jest obejmowana przez Niego?</p>
<p>Jeśli rzeczywistość jest nieskończona i wykracza poza Ciebie, to skąd wiesz czy jest obiektywnie taka-a-taka? A może przejawia się w życiu każdego z nas w inny sposób? Może w ogóle ten świat jest taki, jakim go widzimy – dla każdego z nas</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-2319" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="stars_globular_cluster" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/07/stars_globular_cluster.jpg" alt="" width="320" height="259" /></p>
<p>nieco inny? Fizyka kwantowa odkrywa róże takie dziwne rzeczy, na przykład to, że nasze badania początków wszechświata mają wpływ na te początki. I miliardy lat dzielące nas od nich nie stanowią żadnej przeszkody. Myślę, że świat nie jest taki, że tu oto mamy materię, a wokół niej unosi się duch. Myślę, że świat ma w całości duchową naturę. A materia to tylko emanacja (mówiąc po chrześcijańsku – obraz). Ale i o to nie będę się spierał. Jeżeli dla Ciebie jest inaczej, to tak jest. I tak i tak. Obiektywnie. To nielogiczne, ale cóż – myślę, że wszechświat nie czuje się w obowiązku wyglądać tak, żeby pasować do ludzkich kategorii logicznych.</p>
<p>Na południu o tej porze (2 w nocy) bardzo jasno świeci Jowisz. Fajnie jest popatrzeć nań nawet przez zwykłą lunetę. Widać mały krążek i skupione wokół niego punkciki księżyców. Zupełnie nam niepotrzebnych. My tu sobie na Ziemi kłócimy się czy jest Bóg, czy Go nie ma, a tam krąży sobie kilkadziesiąt księżyców wokół wielkiej planety Jowisz, na której człowiek nawet nie mógłby wylądować. A dalej kończy się zasięg naszego Słońca. A dalej kończy się galaktyka. Nie jesteśmy nawet w jej środku. I takich galaktyk jak nasza są miliardy. Warto sobie popatrzeć w niebo i pomyśleć o tym. A potem, z tej perspektywy jeszcze raz zadać sobie pytanie: &#8222;Czy ja wiem jaka jest prawda i ile ich jest?&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-tym-ze-prawda-jedyna-i-obiektywna-istnieje-jesli-tylko-sobie-zyczysz-a-jesli-nie-to-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o wibracjach powietrza wśród lasu i o tym, że duchowy może być także festiwal</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-wibracjach-powietrza-wsrod-lasu-i-o-tym-ze-duchowy-moze-byc-takze-festiwal/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-wibracjach-powietrza-wsrod-lasu-i-o-tym-ze-duchowy-moze-byc-takze-festiwal/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 15:45:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[Droga]]></category>
		<category><![CDATA[samorozwój]]></category>
		<category><![CDATA[warsztaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2304</guid>
		<description><![CDATA[Zen, psychologia procesu, taniec, holizm, medytacja chrześcijańska, aromaterapia, Qi Gong, tantra, rozwój integralny, joga ustawienia hellingerowskie, Osho&#8230; duchowość, psychologia&#8230; Bałem się najpierw, że ośmiodniowe spotkanie z tym wszystkim skończy się chaosem w głowie, a może nawet niesmakiem, poczuciem przejedzenia doświadczeniami, które przecież mają oddalać od pokus konsumpcjonizmu. A jednak dobre duchy czuwały. Spośród licznych propozycji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zen, psychologia procesu, taniec, holizm, medytacja chrześcijańska, aromaterapia, Qi Gong, tantra, rozwój integralny, joga ustawienia hellingerowskie, Osho&#8230; duchowość, psychologia&#8230; Bałem się najpierw, że ośmiodniowe spotkanie z tym wszystkim skończy się chaosem w głowie, a może nawet niesmakiem, poczuciem przejedzenia doświadczeniami, które przecież mają oddalać od pokus konsumpcjonizmu. A jednak dobre duchy czuwały. Spośród licznych propozycji wykładowych i warsztatowych wybrałem to, czego najbardziej byłem ciekaw i to, co &#8211; jak się okazało &#8211; wspaniale dopełniało się nawzajem. I spłynęło we mnie tym najdrogocenniejszym rodzajem wiedzy, jaki mogę posiąść.</p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-2305" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="P1020575" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/07/P1020575-580x435.jpg" alt="" width="406" height="305" /></p>
<p>Festiwal Integracji Ciała, Duszy i Umysłu &#8222;Tu i Teraz&#8221; miał miejsce w Nowym Kawkowie, a właściwie kilka kilometrów za wsią, w otoczonym ze wszystkich stron lasem <a href="http://www.tuiteraz.eu" target="_blank">ośrodku rozwoju osobistego</a>. Istnienie czegoś takiego jak ośrodek rozwoju osobistego w Polsce zaskoczyło mnie przyjemnie już jakiś czas temu. I choć odwiedzając to miejsce, można odczuć buddyjskie sympatie właścicieli, wszyscy poszukujący, nauczyciele, trenerzy i życzliwi goście są tu mile widziani bez względu na to czy i jaką religię wyznają, na jakich obszarach poszukują i jakie ścieżki ich wiodą. Wszyscy oprócz tych &#8211; jak przyznał gospodarz &#8211; którzy własną drogę i własny cel uważają za jedyne słuszne.</p>
<p>Nie starczyło czasu, by zapoznać się z medytacją chrześcijańską, odkryć swój głos i poćwiczyć Tai Chi. Ewa Foley nie mogła przybyć, by poprowadzić bardzo oczekiwane przeze mnie zajęcia na temat panoramy społecznej. Ale przez osiem dni z jedną przerwą brałem udział w warsztatach i słuchałem wykładów od rana do wieczora. Nie mniej ważny dla mnie był czas pomiędzy kolejnymi wydarzeniami. Pełny udział we wszystkich wymagał zejścia z poziomu intelektu na obszar całego ciała, wszystkich czakr, świadomości szerszej niż moja biedna, pozapychana teoriami i przemyśleniami głowa. Ćwiczyłem się w tym chcąc nie chcąc od początku festiwalu i już na trzeci dzień bardziej czułem niż myślałem, co dla mnie jest dość nietypowym stanem. Czułem, że jestem pogodny i gdzieś tam we mnie jest radość. Zawdzięczałem to nie tylko własnym doświadczeniom i myślom, ale i temu specyficznemu &#8222;czemuś&#8221;, tym niewyczuwalnym zmysłowo wibracjom generowanym przez ludzi skupionych, medytujących, otwartych na siebie i innych. Próg świadomości obniżył się, góra lodowa stała się lżejsza i wynurzyła się jeszcze wyżej ponad powierzchnię ciemnego oceanu. I tak mi zostało do dziś. To, co tam widzę nie zawsze jest przyjemne, ale przecież o to mi chodzi, żeby znać siebie lepiej i stawać całym sobą przed tym, co we mnie. Nie zrobisz porządku tam, gdzie nie widzisz bałaganu.</p>
<p><img class="alignright size-medium wp-image-2306" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="P1020570" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/07/P1020570-580x435.jpg" alt="" width="400" height="302" /></p>
<p>Co do samych warsztatów: były wśród nich takie, dzięki którym zaczynałem zdawać sobie sprawę z istnienia niewidzialnych dotąd drzwi w sobie. Były takie, które pomogły mi pewne drzwi wyważyć lub pod wpływem których drzwiom udawało się przynajmniej zatrzeszczeć. Bywało wreszcie i tak, że czułem się jakbym miał taran i stał z nim przed drzwiami dawno otwartymi. Cóż &#8211; to chyba znaczy, że każdy, bez względu na to gdzie na swej drodze obecnie się znajdował, mógł znaleźć w Nowym Kawkowie coś dla siebie.</p>
<p>Ponieważ chciałbym skorzystać z tego, że to jest blog, a nie czasopismo, napiszę w skrajnie subiektywny sposób o swoich wrażeniach z najważniejszych (dla mnie!) warsztatów, w jakich brałem udział:</p>
<ul>
<li><strong>&#8222;Zen w życiu codziennym&#8221; </strong>- po wszystkich warsztatach oczekiwałem zdecydowanego nacisku na praktykę, bez teorii, których mam w głowie aż za dużo. Ćwiczeń zamiast opisów ćwiczeń. Medytacji zamiast mówienia o medytacji. Chciałem raczej czuć i doświadczać niż słyszeć. Roshi Maria Moneta-Malewska (rinzai zen) była żywym dowodem na to, że mistrz zen może być jednocześnie świetnym trenerem i prowadzącym. Wszystko w ciągu dziewięciogodzinnego spotkania było przemyślane, łącznie z przerwami. Kilka razy siadaliśmy w zazen, był świadomy spacer. Każde słowo było poparte krótszymi lub dłuższymi ćwiczeniami lub medytacją.Dla mnie było też ważne w tym wszystkim to, że na nowo odkryłem zen. Kiedyś coraz bardziej czułem, że moje siedzenie staje się oderwane od życia i że tylko pogłębia moją samotność. &#8222;Nie trzeba nic, wystarczy siedzieć w zazen&#8221; -te słowa rozumiałem nieco inaczej. Może &#8222;nie trzeba nic&#8221;, żeby osiągnąć oświecenie. Ale ja już nie chcę osiągać oświecenia. I pewnie dlatego zazen znów nabrało dla mnie znaczenia.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>warsztaty hellingerowskie</strong> (&#8222;Wybaczyć mamie, wybaczyć tacie&#8221;, &#8222;Macierzyństwo i ojcostwo &#8211; wymiar duchowy, osobisty i fizyczny&#8221;, &#8222;Źródła osobistej wolności i siły&#8221;,  &#8221;Prawa i porządki miłości&#8221;) &#8211; ustawienia zawsze miały dla mnie niepokojąca siłę. Odpychają mnie i przyciągają. Przyciągają, bo nagle bez świadomych praktyk odblokowują i uwalniają we mnie pewne rzeczy w sposób bardzo silny i konkretnie, na czysto fizycznym planie wpływają na moje relacje z rodziną. Odpychają mnie, bo boję się grzebania w podświadomości tak wprost. Cóż &#8211; koniec końców biorę w tym udział. To dzięki wykładom, książce i wizualizacjom związanym z ustawieniami, których doświadczyłem na <a href="http://blog.schronisko.art.pl/2009/11/o-dobrze-spedzonym-weekendzie/" target="_blank">innych warsztatach</a>, zmienił się bardzo mocno mój obraz własnej rodziny. Dzięki nim wróciłem do niej i mogę znów czerpać siłę z tego, że jestem częścią systemu rodzinnego &#8211;  czegoś znacznie starszego, większego i potężniejszego ode mnie. I &#8211; na poziomie duszy &#8211; zawsze, ale to zawsze kochającego i sprzyjającego. Warsztaty prowadziła Ewa Cyzman-Bany &#8211; uczennica samego Hellingera. Kobieta, która ma bezpośredni wgląd w wiele rzeczy niewidocznych dla większości ludzi. Pełna charyzmy i szlachetnego uroku, obserwowała nas wzrokiem mądrej i czujnej wilczycy. Myślę, że przeprowadzając ustawienia łatwo jest rzucać słowa na wiatr lub nie mówić nic kiedy jest coś do powiedzenia. Ewa potrafiła doskonale poruszać się w wąskiej przestrzeni pomiędzy tymi skrajnościami. Z każdych warsztatów wyszedłem zainspirowany. Jeśli w jakiejś dziedzinie życia czułem, że znajduję się przed szlabanem, nie wiedzieć jak znajdowałem się już za nim. Jeśli byłem na rozstajach, uświadamiałem sobie, że właśnie zacząłem iść właściwą drogą.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>&#8222;Wszechświat we mnie&#8221; </strong>i &#8222;<strong>Medytacja zorientowana na proces&#8221;</strong> &#8211; psychologia procesu intrygowała mnie od pewnego czasu. Szamańskie metody dochodzenia do źródeł problemów, praca z ruchem i z dźwiękiem, terapia bez terapeuty (możliwa przy pewnym poziomie samoświadomości i predyspozycji). Psychologia procesu jest bardzo związana z zen. Jak tłumaczył prowadzący warsztaty Robert Palusiński, zorientowana na proces medytacja zaczyna się od tego samego: od siedzenia i koncentracji na oddechu. Dopiero przy pojawianiu się czynników rozpraszających ten rodzaj praktyki odchodzi od zen. Jeśli porównać medytującego do człowieka idącego przez targ, myśli, odczucia i wszystko, co dekoncentruje &#8211; do straganów, a to, co sprawia, że zapominamy o oddechu lub liczeniu &#8211; do wołającego nas tajemniczego jegomościa w bramie, siedzący w zazen kłania się grzecznie owemu człowiekowi, odwraca od niego wzrok i idzie dalej. Medytujący zorientowany na proces opuszcza natomiast ścieżkę i znika w bramie, starając się być jak najbardziej świadomym tego, do jakich odkryć go to prowadzi. Bo ciało i umysł zawsze do nas mówią. Medytacja zorientowana na proces otwiera nas na to, co mają nam do przekazania.<a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/07/P1020577-e1278517200710.jpg" rel="shadowbox[post-2304];player=img;"><img class="alignright size-full wp-image-2307" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="P1020577" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/07/P1020577-e1278517200710.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a> Okazało się jednak, że temat w swoim wymiarze praktycznym przerasta mnie, a jednocześnie ja przerastam temat. Tak się przyzwyczaiłem do trudniejszych zadań, takich jak kierowanie świadomości w różne miejsca w ciele, stawanie się obserwatorem samego siebie, intensywna koncentracja i tego typu gimnastyka mentalna, że nie byłem w stanie przeprowadzić niektórych prostszych ćwiczeń i medytacji, a rezultaty tych, którym podołałem, były mało odkrywcze i spokojnie mógłbym do nich dojść przy pomocy innych metod. Cóż &#8211; dla mnie ów psychologiczny szamanizm pozostanie fajnym urozmaiceniem i metodą kontaktu z pewnymi mniej istotnymi zjawiskami. Dla wielu jednak z pewnością może być potężnym narzędziem samopoznania i wykorzystania drzemiących w człowieku potencjałów.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>&#8222;Uwaga na duchowy materializm&#8221;</strong> &#8211; wziąłem udział w tym warsztacie ze względu na książkę Czogiama Trungpy pod podobnym tytułem, która swojego czasu uświadomiła mi kilka ważnych spraw i wpłynęła na mnie bardzo trzeźwiąco, a z której niewiele już pamiętam. Ciekawiła mnie również możliwość spotkania z prowadzącym, słynnym terapeutą Wojciechem Eichelbergerem. I nie zawiodłem się. Chociaż to, o czym była mowa, przypomniało mi nieco książkę i utwierdziło przekonanie, że jestem na dobrym kursie, warsztat bardzo mnie zainspirował i rozszerzył postrzeganie tematu, jakim jest duchowość. Przede wszystkim o to, że warto pamiętać, że w prawdziwej duchowości to ja/ego przydarza się duchowi/Bogu/wszechświatowi, a nie odwrotnie. Duchowość nie jest częścią mnie. Nie jest &#8222;moja&#8221;. Jest nieskończona. Traktując ją jako coś, co mamy i co musimy rozwijać, wykrajamy z niej tylko mały kawałeczek, poza który nigdy nie będziemy mogli nawet spojrzeć, jeśli nie uświadomimy sobie z całą mocą tego, że jesteśmy w ślepej uliczce. A im dalej w tę uliczkę, tym trudniej sobie to uświadomić. Czasem taką okrojoną duchowość może stanowić pewien rodzaj religijności: taki, który o swoje jedynie słuszne poglądy i o <strong>swojego</strong> (!) Boga każe walczyć z całym światem (jakby Bóg sam sobie nie potrafił poradzić!) lub taki, który w rozwoju duchowym widzi przede wszystkim przyjemność (kadzidełka, medytacje wywołujące błogostan, figurki) lub prestiż (&#8222;Jestem bardzo rozwinięty duchowo, a ludzie mają do mnie szacunek. Jestem kimś lepszym i mądrzejszym&#8221;).</li>
</ul>
<p>W ostatni dzień festiwalu zorganizowaliśmy z gospodarzami mały koncercik, na którym zagrałem kilka swoich piosenek, a także kilka tych, których słowa przypominały mi się podczas trwania &#8222;Tu i Teraz&#8221;. Nowe Kawkowo i okolice stały się kolejnym punktem na mapie Warmii i Mazur, wzbudzającym we mnie ciepłe uczucia. Wspomnienia imprezy pozostaną na długo, tak jak &#8211; mam nadzieję &#8211; nowe znajomości. A ruch, który  przybrał we mnie na sile podczas jej trwania&#8230; cóż, pewnie nigdy się nie skończy. Tak naprawdę to wcale nie rozpoczął się teraz. Trwał na długo przed powstaniem świata.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/07/o-wibracjach-powietrza-wsrod-lasu-i-o-tym-ze-duchowy-moze-byc-takze-festiwal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o tym jak zakochałem się znów, w jeszcze inny sposób</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-tym-jak-zakochalem-sie-znow-w-jeszcze-inny-sposob/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-tym-jak-zakochalem-sie-znow-w-jeszcze-inny-sposob/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 21:02:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzwałd]]></category>
		<category><![CDATA[jeziora]]></category>
		<category><![CDATA[Mazury]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Nienacki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2301</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna wyprawa do Jerzwałdu, tym razem na zlot fanów Zbigniewa Nienackiego. W ciągu dwóch dni przebywania w domu i na podwórzu, które kiedyś były własnością Pana Pisarza, najchętniej siedziałem zapatrzony na zarośnięte jezioro i ciągnący się za nim las. Kiedy promienie słońca padały na bujne listowie, miałem wrażenie jakby pejzaż uśmiechał się do mnie. Wieczorem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/06/P1010768.jpg" rel="shadowbox[post-2301];player=img;"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-2302" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="dom, wktórym mieszkał Zbigniew Nienacki" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/06/P1010768-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Kolejna wyprawa do Jerzwałdu, tym razem na zlot fanów Zbigniewa Nienackiego. W ciągu dwóch dni przebywania w domu i na podwórzu, które kiedyś były własnością Pana Pisarza, najchętniej siedziałem zapatrzony na zarośnięte jezioro i ciągnący się za nim las. Kiedy promienie słońca padały na bujne listowie, miałem wrażenie jakby pejzaż uśmiechał się do mnie. Wieczorem słuchaliśmy barwnych opowieści pana Bogusława, obecnego właściciela posesji, który miał dużo do powiedzenia na temat Nienackiego, Jerzwałdu i jego mieszkańcach.</p>
<p>Teraz łowię po sieci warmińsko-mazurskie legendy, poczytuję &#8222;jerzwałdzkie&#8221; rozdziały biografii Nienackiego, oglądam zdjęcia, wyglądam przez okno na naszą, znacznie bardziej ucywilizowaną i nowoczesną wioskę i czuję lekki, przyjemny ucisk w sercu. Zakochałem się. I czuję się jak licealista po randce, który wie, że już jutro znów zobaczy swoją lubą. Bo jutro pożyczam łódkę, żeby pozwiedzać nasze jezioro od wewnątrz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-tym-jak-zakochalem-sie-znow-w-jeszcze-inny-sposob/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>o włóczędze stacjonarnej i letnich atrakcjach w okolicy</title>
		<link>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-wloczedze-stacjonarnej-i-letnich-atrakcjach-w-okolicy/</link>
		<comments>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-wloczedze-stacjonarnej-i-letnich-atrakcjach-w-okolicy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jun 2010 15:20:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nocny grajek</dc:creator>
				<category><![CDATA[dziennik pokładowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.schronisko.art.pl/?p=2296</guid>
		<description><![CDATA[Skończyło się na tym, że spędziliśmy z kolegą kilka fajnych dni u nas na wsi. Było granie, śpiewnie, ognicho, grill wegetariański (tylko jeden z gości przyniósł kiełbasę :D :D :D). Spaliśmy nawet raz na ambonie myśliwskiej pod lasem &#8211; tak w ramach lekkiego chociaż smaczku po niedoszłej włóczędze. Może pojadę w sierpniu, jeśli będę miał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/06/P1020380.jpg" rel="shadowbox[post-2296];player=img;"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-2297" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="P1020380" src="http://blog.schronisko.art.pl/wp-content/uploads/2010/06/P1020380-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Skończyło się na tym, że spędziliśmy z kolegą kilka fajnych dni u nas na wsi. Było granie, śpiewnie, ognicho, grill wegetariański (tylko jeden z gości przyniósł kiełbasę :D :D :D). Spaliśmy nawet raz na ambonie myśliwskiej pod lasem &#8211; tak w ramach lekkiego chociaż smaczku po niedoszłej włóczędze. Może pojadę w sierpniu, jeśli będę miał kiedy&#8230; Nawet sam. Żeby więcej nie uzależniać tego od ludzkiej niestałości. Zawsze lubiłem liczyć tylko na siebie i niestety często zawodziłem się na innych.</p>
<p>Przede mną miesiąc pełen wrażeń: jutro jedziemy do Jerzwałdu na zlot Nienackofanów, później bierzemy udział w tygodniowym Festiwalu Integracji Ciała, Duszy i Umysłu &#8222;Tu i Teraz&#8221; w Nowym Kawkowie, niedaleko Olsztyna, następnie załapujemy się na końcówkę Olsztyńskich Spotkań Zamkowych &#8222;Śpiewajmy poezję&#8221;, by w następny weekend wziąć udział w Nocach Bluesowych (zapisałem się na warsztaty harmonijkowe, gitarowe i wokalne &#8211; całe 3 dni). 15 lipca jedziemy na inscenizację bitwy pod Grunwaldem, dwa dni później wielką imprezę na pół wsi szykują nasi przyjaciele, a potem wreszcie będzie spokój.</p>
<p>A woda w jeziorze już ciepła i można pływać!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.schronisko.art.pl/2010/06/o-wloczedze-stacjonarnej-i-letnich-atrakcjach-w-okolicy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
