szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

polecanka (page 2 of 4)

o dwóch życia sposobach

Przez życie możesz iść w jeden z dwóch sposobów: walcząc bądź tworząc.
W pierwszym przypadku jesteś ofiarą okoliczności.
W drugim – jesteś panem i władcą swojego życia.

Wallace D. Wattles

Cytat z bardzo inspirującego bloga.

w białej pustce

Zdjęcia z wycieczki do Nieznajowej. Nieznajowa to dolina w Beskidzie Niskim, gdzie niegdyś była łemkowska wieś. Stoi tam też drewniana chatka, którą opiekują się studenci. Zimą w Nieznajowej panuje głucha cisza. Mało kto zapuszcza się tak głęboko w Beskid, gdy śniegu po kolana, a brody na strumieniach zamarznięte.

Podkład muzyczny: piosenka, której słowa napisałem podczas tamtego wyjazdu.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Żeby uniknąć wyłączenia się odtwarzacza po rozpoczęciu oglądania zdjęć, polecam kliknięcie tutaj.

[nggallery id=4]

o głębokiej, wewnętrznej intuicji i o prowadzeniu

Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć. (…) Potem rzekł do swoich uczniów: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. Życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia? Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne? Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary! I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie. Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane. Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.

Ewangelia Łukasza, 12:11-32

o dobrych radach

Jeżeli twoje życie jest pełne miłości, nie słuchaj rad smutnej, samotnej osoby. Jeżeli twoja sytuacja materialna jest w porządku, nie słuchaj rad ludzi, którzy mają kłopoty finansowe. Bardzo często to samo zdarza się z naszymi rodzicami. Są rodzice, którzy mieli trudne i ciężkie życie, którzy dźwigali ciężkie dziedzictwo. I to oni chcą radzić ci jak żyć. Jeżeli już masz kogoś słuchać, to słuchaj tych, którym się powiodło, tych, którzy wiedzą co robią, tych, którzy udowadniają swoim życiem i swoimi rezultatami, że wiedzą co robią.

Louise Hay,  Prosperity – o obfitości, ISI

o wewnętrznym dziecku

Jeśli masz ochotę zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie robiłeś – śpiewać, malować, lepić garnki – zrób to jak najszybciej!

Ewa Foley

:o)

o dobrym zarządzaniu czasem

Obiecuję dawać sobie tyle czasu na rozwijanie siebie, by nie starczało mi go na krytykowanie innych.

Christian D. Larson

Piękna prezentacja tej i kilku innych afirmacji lidera Nowej Myśli – tutaj. Niestety tylko po angielsku.

o rewelacyjnej rewolucji filmowej, aborcji i nowych pomysłach

revolutionary roadByliśmy w kinie na filmie Revolutionary Road (gorszy, choć polski tytuł: Droga do szczęścia). Takiego filmu, traktującego kwestię stylu życia i poszukiwania sensu wprost, bez żadnych dodatkowych pretekstów, symboli i rekwizytów jeszcze nie było. Wbrew zamierzonym być może pozorom, nie jest to romansidło, kontynuacja Titanica, ani inne superbyleco, tylko mocna, bezpardonowa rozprawa z mieszczańskim stylem życia i brakiem odpowiedzialności za własne szczęście. Polecam wszystkim niezależnym umysłom, wszystkim bigtom i konserwatystom, wszystkim uwikłanym w dziwne relacje rodzinne. Nie ma w tym filmie żadnego zbędnego bohatera i żadnej zbędnej sceny. Aż do momentu, kiedy pod koniec bohaterka żegna swojego męża jadącego do pracy po śniadaniu. Bardzo chciałem, żeby film skończył się w tym momencie, niestety musiano zamalować grubą warstwą melodramatyzmu wszelkie niedomówienia i pytania, jakie mógłby postawić widz i wszystko do końca osądzić i jednostronnie wyjaśnić.Cóż – i tak ten film znaczył dla mnie wiele.

Zastanawia mnie tylko kwestia aborcji, która dla fabuły była bardzo istotna. Dlaczego zarówno tu, jak i w wielu innych obrazach, dyskusjach, filozoficznych schematach życiowa odwaga, wyzwolenie i wzięcie odpowiedzialności za siebie łączy się z postawą proaborcyjną? Czy nie można być niezależnym nonkonformistą, potrafiącym udźwignąć własne życie bez uzależniania się od autorytetów, idei i ideologii, będąc jednocześnie zwolennikiem poglądu, że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia? Czy wszyscy twórcy, autorzy i różnego rodzaju działacze muszą potwierdzać zawsze dychotomię: proaborcyjny liberał – antyaborcyjny kołtun?

Poza tym dziś pogoda pozwoliła mi na wyciągnięcie rano roweru i pojeżdżenia sobie tam i z powrotem. Nakręciło mnie to jak mechaniczną zabawkę. Poćwiczyłem emisję głosu, przegrałem z Matim kilka kawałków, popędziłem nas do roboty, wykonałem kilka zaległych telefonów (bezskutecznie), a gdy wracaliśmy z kina, wpadł mi do głowy bardzo konkretny i wyrazisty pomysł na film dokumentalny (a właściwie na dziwną trochę parodię filmu dokumentalnego). Niestety do realizacji trzeba przynajmniej jednej osoby i kamery. A tutaj na razie – choć to przecież Hollyłódź – pustynia. Wszyscy zajmują się Niezwykle Poważnymi Sprawami (głównie zarabianiem pieniędzy w sposób, którego nienawidzą, gonieniem własnego ogona w drodze do cholera wie czego oraz odmawianiem sobie prawa do wszystkiego prócz działań wyżej wymienionych) i nie mają czasu na „głupoty”, które przecież tak pięknie potrafią nadać życiu koloryt i zainspirować do różnych pięknych rzeczy*.

*) To nie o was, wy, jeden z drugą. Tak, tak, wy wiecie, że do was mówię :o)

o magicznym realizmie rynku i pieśni poruszającej aż do bólu

The magic realism of the marketplace has vanished
(Znikł magiczny realizm rynku)

– tak obecny kryzys finansowy skomentował Leonard Cohen podczas koncertu w Berlinie.

Ponoć w dawnych czasach zapowiedzi utworów były dłuższe niż same utwory. Dziś jedyna dłuższa przemowa następuje przed poruszającym do bólu utworem Anthem (Hymn), który kilka razy tutaj cytowałem. Dziś w pełnym brzmieniu:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

The birds they sang
at the break of day
Start again
I heard them say
Don’t dwell on what
has passed away
or what is yet to be.

Ah the wars they will
be fought again
The holy dove
She will be caught again
bought and sold
and bought again
the dove is never free.

Ring the bells that still can ring
Forget your perfect offering
There is a crack in everything
That’s how the light gets in.

We asked for signs
the signs were sent:
the birth betrayed
the marriage spent
Yeah the widowhood
of every government —
signs for all to see.

I can’t run no more
with that lawless crowd
while the killers in high places
say their prayers out loud.
But they’ve summoned, they’ve summoned up
a thundercloud
and they’re going to hear from me.

Ring the bells that still can ring …

You can add up the parts
but you won’t have the sum
You can strike up the march,
there is no drum
Every heart, every heart
to love will come
but like a refugee.

Ring the bells that still can ring …

Nie ma niestety żadnego polskiego tłumaczenia, które choć w ogólnym zarysie wziosłoby się na wyżyny oryginału. Nieznającym dobrze angielskiego polecam zatem słowniki. Znajomość słów i obcowanie z oryginalnym rytmem i wersyfikacją powinny dokonać cudu w Waszych umysłach.

Thich Nhat Hanh, Słońce moim sercem. Od uważności do kontemplacyjnego wglądu, tłum.: Jerzy Paweł Listwan, Warszawa 2008, s. 58-59

„Prawdy nie można uchwycić pojęciami”. Ciekaw jestem kto pierwszy to powiedział. My także to spostrzegamy, gdy się koncentrujemy, żeby obserwować. Miecz myślenia pojęciowego tylko rozcina prawdę na małe czątki, pozbawione życia i na pozór niezależne od siebie nawzajem. Wielu naukowców zauważa, że wielkie odkrycia  często są dokonywane dzięki intuicji. Rozum nie jest dla nich czynnikiem sprawczym, a jedynie narzędziem, które pozwala później je objaśnić i uzasadnić. Do owych odkryć często dochodzi w najbardziej niespodziewanych momentach, kiedy uczony nie jest aktywnie zaangażowany w myślenie, analizowanie czy rozumowanie. Oświecający wgląd dokonuje się dzięki temu, że nieustannie, w każdej chwili dnia, skupiał swą uwagę na danym problemie – w trakcie jedzenia, przemieszczania się, rozmowy, a nawet we śnie.

Older posts Newer posts