Zrobiłem sobie wczoraj wycieczkę na Festyn Archeologiczny w Gadach. Poznałem tam pewnego mocno zakręconego (pozytywnie!) człowieka, który buduje na swojej działce pruski gród. Rzeźbi posągi wojowników, robi nalewki wg średniowiecznych receptur, warzy na modłę pruskich plemion zupę z kiełkującej pszenicy, struga broń, szyje stroje, słowem – wskrzesza zapomniany kawał historii, łatając białe plamy etnologiczną rekonstrukcją. Muszę odwiedzić jego miejscówkę, gdy będę jechał na południe.

Miałem też okazję postrzelać z łuku i zrobić kilka zdjęć. Szczególnie długo polowałem na strzałę w ruchu.

Oczywiście nie tylko impreza stanowiła główny punkt programu, ale i droga w tę i z powrotem. Piękna nasza Warmia cała. Choć do domu miałem niecałe 40 km, jechałem z półtorej godziny.

A propos powyższego…