szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

O twórczej rezygnacji

2015-05-13 20-27-43Odpuszczam, puszczam, pozwalam płynąć, rezygnuję w ogóle z praw administratora do udzielania takich pozwoleń. Zrzucam ciężar z pleców i prostuję się. Teraźniejszość rzadko jest ciężka. A jeśli nawet, to przez krótki czas, gdy rzeczywiście istnieje potrzeba poradzenia sobie z jakimś problemem. Teraźniejszość wydaje się ciężka, gdy dźwigamy w niej sprawy z przeszłości lub z przyszłości. Rozpamiętujemy to, co już się wydarzyło i bezproduktywnie mielimy w myślach to, na co dopiero przyjdzie czas.

Zrzucam też z siebie chcenie. Nieuzasadnioną odpowiedzialność za innych. Pozostaje odpowiedzialność za siebie, za swoje dziecko i za tę część wspólnych przedsięwzięć, która rzeczywiście mi przynależy. Być może kilka spraw się nie powiedzie, być może zabraknie na nie energii, jeśli nikt nie zechce jej uzupełnić. Ale za to ile sił zostaje na to, co działa i chce się radośnie rozwijać! I na działania nowe…

Czuję coraz więcej spokoju i coraz mniej ciśnienia. Mimo że pracy i innych spraw coraz więcej.

A propos powyższego…

2 Comments

  1. No tak, bo wszystko trzeba robić z przyjemności, a obowiązki najbardziej wypalają. Ja miewam ostatnio chwile, które wyłączają mnie z życia, ale pozytywnie oczywiście. Okolice Kiwit, brak mediów i spokój. To jest dopiero luksus. Pozdrawiam :)

  2. Mnie jest najlepiej, kiedy właśnie włączam się w życie. To prawdziwe, które jest tylko teraz. Nigdy i nigdzie indziej. :)
    Pozdrowienia również z gminy Kiwity! Tutaj nie trzeba szukać ciszy. Jest jej tyle, że aż człowiekowi głupio, gdy ją zagłusza gadaniem albo myślowym kołowrotkiem…