szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

Saūli

Zakochałem się w słowie ze starego, niemal zapomnianego języka.

saūli

saūlike

(„U” wymawiane w pełni, nieprzechodzące w „ł”).

Słońce. U leśnych ludzi zamieszkujących tereny Warmii i Mazur w zamierzchłych czasach również bogini. Dawni Bałtowie czcili i ubóstwiali zjawiska przyrody bezpośrednio, inaczej niż np. starożytni Grecy czy Rzymianie. Bogini nie opiekowała się Słońcem – Słońce było boginią. W słowie „Saūli” brzmi piękno, krągłość, dobroć, delikatność, wdzięczność. Wymawiając je w myślach, czuję Słońce w sobie. Mówiąc „saūli”, patrzę prosto w Słońce, nie niszcząc wzroku.

A propos powyższego…

2 Comments

  1. Pięknie to napisałeś, właśnie siedzę w pracy, za oknem szaro i oczy mi klapią, a poczułam przez moment promienie na twarzy i zobaczyłam ładny obrazek.

  2. Słowo piękne, ale słońce jest dla mnie zaprzeczeniem krągłości, delikatności i dobroci. Odczuwam je jako ostre, mocne, często agresywne i bezlitosne. Freud by pewnie coś miał do powiedzenia :):)
    Pierwsze tegoroczne kózki miały być nazwane Luna i Selena, a tu bach, koziołki, no więc Sol i Chonsu. Tak na pamiątkę wiosennego zaćmienia.
    Pozdrowienia!