szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

o różnicy między podążaniem skądś, a podążaniem dokądś

Nie przekonuje mnie walka z aborcją – kiedy słyszę takie hasła, w umyśle mam walkę i aborcję. Jestem za to ogromnym zwolennikiem egzekwowania prawa do życia nienarodzonych. Mam wówczas w umyśle prawo i życie. Przygnębia mnie też narzekanie na bezmyślną konsumpcję. Przez cały czas gdy miałem w głowie opinię, że „to straszne, że tyle wokół bezmyślnej konsumpcji”, czułem się jak jakiś mały, bezbronny człowieczek w nieprzyjaznym świecie. Kiedy natomiast myślę o propagowaniu zdrowego, świadomego stylu życia lub innej pozytywnej, ale konkretnej alternatywie dla owej konsumpcji, czuję jak razem ze mną świat idzie do przodu.

Sądzę zresztą, że kwestia doboru słów dla swojego przekazu nie kończy się na odczuciach. Wierzę, że wszelka zmiana jest bardziej możliwa, skuteczniejsza, trwalsza, przyjemniejsza i bardziej satysfakcjonująca gdy zamiast zabierać sobie, ludziom czy światu to, co jest niepożądane, daję coś, co jest pożądane. Walczący z terroryzmem, jeśli zwyciężają, osiągają najwyżej brak terroryzmu. Walcząc o pokój i zgodę – i zwyciężając – osiągają pokój i zgodę. To ostatnie jest dla mnie bardziej przekonujące i przede wszystkim konkretne. W postulatach z Porozumień Sierpniowych więcej było o tym, czego postulujący chcą niż czego nie chcą. Może dlatego udało im się coś osiągnąć?

Oczywiście nie ma stuprocentowych recept na zmianę świata. Świat jest w porządku, nie trzeba go zmieniać. Mamy wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. W drodze do tego, czego pragnę dla siebie i dla świata, zamiast iść tyłem wolę patrzeć naprzód. Nie idę OD, lecz DO.

A propos powyższego…

2 Comments

  1. Skoro tak, to część mojego ostatniego komentarza traci na aktualności :)

    dokładnie, często ludzie walczą i w jakimś zacietrzewieniu zapominają już, o co walczyli.

    Co do aborcji, zgadzam się. Prawo do życia dziecka nienarodzonego jest dość oczywistym prawem, równoważnym z prawem do życia matki. Niestety, takie dziecko nie ma za bardzo jak się bronić, dlatego łatwiej to prawo podważyć

  2. Ano, akurat znalazłem ten stary szkic – dobry czas na publikację dziś :)

    Co do patrzenia na działanie za czymś i przeciw czemuś jeszcze: Jasne, że przeważnie działamy za czymś i przeciw czemuś. Ale ja ostatnio staram się być bardzo praktyczny w swoim filozofowaniu. I – OK – mamy pełny obraz sytuacji. Nie warto zapominać o tym, że działamy też przeciw czemuś, ale jeszcze bardziej nie warto zapominać o tym za czym działamy. Co więcej: doświadczenia ostatnich kilkunastu miesięcy i obecna niebywała energia do działania uczy mnie, że z tych dwóch rzeczy warto _kierować_się_ „za”, a nie „przeciw”. I to zdecydowanie.

    Ostatnio mam takie powiedzenie: „Każdy kij ma dwa końce… ale który koniec jest pierwszy?” :)