Na Jeziora opadł dziś wrzesień. Powietrze zmatowiało, słońce uśmiechnęło się smutno, drzewa zatańczyły na wietrze. Nocą leniwe lato podniosło się z ziemi na gęstych mgłach. Wśród zupełnej ciszy uśpionej wioski tylko przemarsz chmur w świetle pełnego księżyca zwiastował zmiany. Podziwiałem ten piękny spektakl do późnej nocy. Kiedy świetlisty krążek pozostał na niebie sam, było to już inne niebo. Zmiana warty dobiegła końca.

Zdjęcie z wczoraj. A wiersz sprzed roku:

Jesień bracie
Pora szukać ciepłej izby i przyjaznych dłoni
Trakt błotnisty od Zalesia nie zawiedzie nas już nigdzie
Te twarzyczki drobnych listków spoglądają na nas obco
Wrony nisko nad ugorem poszarzały las
Na bocznicach śpią wagony już niedługo posłuchamy
Jak uderza taran wichru w stal
Idzie bracie zima ciepłe dłonie miast czekają na nas
Bo nad drogą od Zalesia tlą się drzewa
W Zawadówce pnie przy torach
Ogień z drzew zejdzie do domów
I spod białych kart przestrzeni znów historia się odkryje
Nowa choć powtarzać ją lubimy tak

A propos powyższego…