Skończyło się na tym, że spędziliśmy z kolegą kilka fajnych dni u nas na wsi. Było granie, śpiewnie, ognicho, grill wegetariański (tylko jeden z gości przyniósł kiełbasę :D :D :D). Spaliśmy nawet raz na ambonie myśliwskiej pod lasem – tak w ramach lekkiego chociaż smaczku po niedoszłej włóczędze. Może pojadę w sierpniu, jeśli będę miał kiedy… Nawet sam. Żeby więcej nie uzależniać tego od ludzkiej niestałości. Zawsze lubiłem liczyć tylko na siebie i niestety często zawodziłem się na innych.
Przede mną miesiąc pełen wrażeń: jutro jedziemy do Jerzwałdu na zlot Nienackofanów, później bierzemy udział w tygodniowym Festiwalu Integracji Ciała, Duszy i Umysłu „Tu i Teraz” w Nowym Kawkowie, niedaleko Olsztyna, następnie załapujemy się na końcówkę Olsztyńskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy poezję”, by w następny weekend wziąć udział w Nocach Bluesowych (zapisałem się na warsztaty harmonijkowe, gitarowe i wokalne – całe 3 dni). 15 lipca jedziemy na inscenizację bitwy pod Grunwaldem, dwa dni później wielką imprezę na pół wsi szykują nasi przyjaciele, a potem wreszcie będzie spokój.
A woda w jeziorze już ciepła i można pływać!
A propos powyższego…
- nie ma