szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

o nieszczęściach potrzebnych do szczęścia

Trudno jest nie być ofiarą okoliczności, losu, przypadku, Boga, Szatana, prawa karmy, ludzi, świata, Polski i tzw. „ułomnej ludzkiej kondycji”. Trudno, bo jeśli się nią nie jest, bierze się świadomie odpowiedzialność za wszystko. To są drzwi do nieograniczonej mocy jaka w nas drzemie. Chrześcijanie mówią, że zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga. Myślę, że nie chodzi tu o to, że Jezus też miał ręce i nogi. Chodzi o to, że my też mamy nieograniczoną moc kreacji. Kreacji własnego życia. I nieograniczoną wolność.

Jedyne bariery jakie stoją przede mną, postawiłem ja sam. Cały ból, jaki mi się przydarzył, wynikał z tego, co we mnie. Będąc tego głęboko świadomym, łatwo mi było stać się z kolei ofiarą samego siebie. Dlatego uczę się akceptować siebie i kochać. Bo wszystko co się dzieje, służy temu, żebym wzrastał i był szczęśliwy. Pytanie: „Jak może istnieć dobry wszechmocny Bóg, skoro jest tyle nieszczęść” jest bez sensu. Nie ma nieszczęść. Są mniej lub bardziej dosadne komunikaty, jakie nam daje życie. I jest nasza niezgoda na te z nich, które nazywamy nieszczęściami. Niezgoda całkiem zrozumiała, bo to bardzo trudna sprawa by była – tak wszystko zawsze akceptować z pokorą. Są tacy, którzy potrafią i ja ich bardzo podziwiam. Często jednak przyciągamy do siebie takie doświadczenia, które przerastają naszą zdolność do wzięcia za nie odpowiedzialności, wyciągnięcia nauki i zrobienia dzięki nim kroku naprzód. To samo tyczy się mnie. Czasem użalam się nad sobą, innym razem coś zmieniam i działam.

Tak zwane „nieszczęście”, ból, choroba, niefortunny zbieg okoliczności, wypadek, poczucie braku perspektyw, niemocy, zniewolenia – to wszystko jest wołaniem o to, żeby coś zmienić. Im bardziej dotkliwie to odczuwamy, tym ważniejsza jest sprawa i tym większej zmiany w myśleniu czy w postrzeganiu musimy dokonać. I tylko temu służy skala „nieszczęścia”. Nie temu, żebyśmy głośniej narzekali, tylko temu, żebyśmy głębiej szukali i bardziej się za siebie wzięli.

A propos powyższego…

1 Comment

  1. Ostatnio tak fajnie piszesz, że inspirujesz. Życzę wytrwałości i determinacji na tej drodze.