A dziś otworzyłem nowy sok w kartonie. Taki z Karfjura, bez żadnych plastikowych usztywnień i zakrętek. Musiałem
odgiąć i odciąć plastikowy dziubek. Rozlałem przy tym trochę soku. Przy nalewaniu pierwszej szklanki za mocno trzymałem karton i znów trochę wylałem. No cóż, kiedyś, kiedy soki w kartonach miały wyłącznie kartonowe dzióbki do odcięcia, zawsze rozlewałem nieco.
A jednak jest różnica. Kiedyś myślałem sobie, że łajza ze mnie. Dzisiaj pomyślałem: „co za głupie opakowanie bez usztywnień”.
A propos powyższego…
- nie ma