szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

o mrozie siarczystym wręcz i o tym czym jest zdrowie społeczne, a czym organiczne

Mróz siarczysty wręcz. Brzegi jeziora zamarzły aż poza pomosty i zasięg trzcin. Na lodzie leży cienka warstwa śniegu, po której drepczą zdziwione ptaki. Ludzie nie wystawiają nosa zza drzwi domostw. Po półgodzinnym spacerze z zimna aż boli twarz.Naszą sypialnię zamknęliśmy na cztery spusty i śpimy na materacu między choinką a kominkiem, do którego P1000709nocą dokładam. Zawsze marzyłem o takiej zimie!

Śpię bardzo nieregularnie. Zasypiam zazwyczaj między 2 a 4 rano, a wstaję po 11, bo budzi mnie Karolina. Czasem jednak wstaję o 7 lub idę spać już o 22. Czasem śpię w dzień, czasem nie. Dziś jak prawdziwy dziadek z Meksyku zasnąłem sobie wieczorem w fotelu przed kominkiem przy yerba mate.

Do wczoraj miałem z powodu mojego rytmu (?) snu niejasne poczucie winy wobec własnego organizmu. Czasem próbowałem z tym walczyć. W końcu w rozmowie z Karoliną wyszło, że niewiele wiem o tym jaki sen jest zdrowy, a jaki nie. Poszperałem w sieci i to, co znalazłem w różnych polsko i anglojęzycznych artykułach na ten temat daje się zamknąć w następujących stwierdzeniach:

  • Każdy organizm ma swój własny rytm snu. Tak zwane „sowy” mogą zasypiać nie tylko o północy, ale czasem też o 3 w nocy i nie ma w tym nic niezdrowego. Tak samo „skowronek” budzący się o 4 rano nie musi wcale być osobą cierpiącą na zaburzenia snu.
  • Ludzie potrzebują średnio od 5 do 10 godzin snu i samo to jeszcze nic niezdrowego nie oznacza.
  • Zimą potrzebujemy więcej snu i może zdarzać się nam nawet 12 godzin.
  • Jeśli sobie na to wszystko możemy pozwolić, jesteśmy nie chorzy tylko szczęśliwi!
  • Jeśli nie możemy, ze względu na pracę, zdrowiej zmienić pracę niż przyzwyczajenia. Ale i na te możemy wpływać – stopniowo, powoli i systematycznie.
  • Bardziej niezdrowe jest katowanie się zasypianiem na siłę i budzikiem niż spanie w godzinach 4-13 w dzień!
  • Nawet zasypianie między 4 a 6 rano, co medycyna zalicza do zaburzeń, nie jest samo w sobie szkodliwe dla zdrowia.
  • To nieprawda i mit, że każdy mózg najlepiej funkcjonuje rano, a wieczorem już nie, bzdurą jest również, że sen przed północą jest zawsze lepszy niż po północy. To zależy od naturalnego rytmu.
  • Jeśli chcemy mieć zdrowy sen, powinniśmy zasypiać zawsze kiedy chce nam się spać, a po naturalnym obudzeniu się nie zasypiać powtórnie, bez względu na to o jakiej godzinie to przypada.

fot.: Chad Littlejohn, sxc.huOczywiście niektórym (tak jak mnie) trudno zastosować tę ostatnią zasadę, jednocześnie pracując na zwykłej etatowej zmianie. To już zdrowe nie jest. Ale przyczyna nie leży w organizmie tylko w organizacji życia społecznego, które niestety jest jedno, podczas gdy ludzi są miliardy i każdy z nich jest inny. Dlatego od wczoraj organizuję sobie pracę wyłącznie według własnego rytmu: najmniej przyjemne, ale niewymagające ruchu rzeczy robię „rano”, czyli między południem a piętnastą, potem zajmuję się rzeczami domowymi, bawię się, czytam i słucham muzyki, wieczorem, ok. 18-19 zaczynam powoli wkręcać się we właściwą pracę – gram, nagrywam, wymyślam scenariusze, porządkuję notatki, przeszukuję internet, robiąc sobie przerwy na ćwiczenia fizyczne i medytacje. Nocą pomału odkładam robotę i planuję ją na następny dzień. Gram sobie w coś, słuchając audiobooków albo czytam i czekam, aż ogarnie mnie senność. Wtedy dopiero idę spać. I tak ma być!

A propos powyższego…

6 Comments

  1. a propos tych źródeł, to słyszałem kilka razy, że najważniejszy etap snu jest między 23 a 24. Możliwe, że to dotyczy większej liczby osób, dlatego powstała ta reguła. Ale z tego, co piszesz, to są wyjątki: ))) może każdy jest w stanie wytworzyć sobie taki wyjątek, ja np. kiedyś zasypiałem regularnie po północy. Albo jak gdzieś wyjadę, np. w góry, to bywa, że wysypiam się nawet po 3 godzinach :)
    choć zawsze lubiłem wstać rano. Kiedyś to był dla mnie taki niesamowity czas, kiedy panowała taka cisza, świat budził się do życia i ja sobie np. robiłem herbatę o 6:00 rano. To było w czasach, kiedy chodziłem do liceum, a potem przyzwyczaiłem się trochę już do tej atmosfery, choć dalej wolę obudzić się np. o 7:00, niż np. o 11:00 :)

  2. A ja jako „ten niedouczony zabobonista albo manipulant” uważam, że badania naukowców nie są warte funta kłaków. Ciągle coś „nowego” odkrywają, a co za tym idzie obalają wcześniejsze swoje lub kolegów odkrycia, czyli to co teraz odkryli można spuścić z wodą w toalecie.
    Jestem za moją babcią, która była bardzo prostą kobietą, a mówiła: „noc jest do spania, a dzień do działania” (i nie trzeba do tego żadnych naukowych traktatów).
    Co nie znaczy, że czasem nie można sobie odejść od reguł ;). Czasem!

    p.s.
    Ale tego życia na przyrodzie to Ci Polku zazdroszczę jak ptakom latania.

  3. No, właśnie okazuje się, że te wszystkie reguły typu: niezdrowo jeść po 19:00 albo że przed północą jest najlepszy sen zostały wymyślone przez ludzi, którzy utożsamiali sen zdrowy organicznie ze snem zdrowym społecznie. Obecna wersja brzmi: niezdrowo jest jeść dwie godziny przed zaśnięciem i niezdrowo jest kłaść się spać dużo później niż zwykle.

    A ja też uwielbiam poranki. Szczególnie w mieście ta cisza i specyficzna atmosfera w powietrzu bardzo mnie przyciągała. Tutaj jest tak zawsze, przynajmniej zimą. Ale i noc jest dla mnie czarodziejska i dzień… Najchętniej nie spałbym w ogóle, ale kiedyś trzeba…

  4. Madaredus: A ja uważam, że dzień jest do spania, a noc do działania albo zupełnie odwrotnie, jak komu lepiej funkcjonować. I też nie potrzebuję do tego żadnych traktatów ;o) I żadnych reguł do odchodzenia tu nie widzę, oprócz tej, że spać niestety trzeba :o)

    Zatem musisz pogodzić się z tym, że wielu ludzi łamie Twą regułę i to nie czasem, a na co dzień, ciesząc się przy tym na dodatek wspaniałym zdrowiem i energią :o)

  5. To, że w nocy mało widać bez sztucznego światła, to nie moja reguła, to natura. To, że koty, czy sowy lepiej widzą w nocy, to też natura. Stąd ich nocny tryb życia. Po prostu nie lubię przeciwstawiać się naturze swojego ciała, bo docelowo wcześniej, czy później trafi to we mnie.
    A odwrócenie snu na dzień, to przyzwyczajenie. Dla niektórych korzystne (ja uważam, że do czasu ;)), dla niektórych zabójcze. Tryb spanie-noc, nie spanie-dzień, to też przyzwyczajenie. Lepiej przyzwyczaić się do tego co naturalne.

    Uff… Mam nadzieję, że nie urażam, bo nie taki mój zamiar. Po prostu bardzo lubię z Tobą dyskutować :).

  6. Jak przestaniesz używać elektrycznego światła i zaczniesz chodzić boso, to pogadamy o naturze :)