jeziorakOstatnio rzadko pojawia się na niebie słońce. Kiedy jednak wychodzi zza chmur, przeprowadzam krótką medytację, którą pokazał mi latem ktoś, komu zawdzięczam w ogromnym stopniu to, co dziś mam.

Pozwalając, by słońce padało na moją twarz biorę kilka głębokich, rozluźniających wdechów. Potem wyciągam do słońca ręce tak, by jego światło padało na wnętrza dłoni. Stoję tak przez kilka sekund, czując jak energia słońca przenika dłonie,  po czym przesuwam nimi okrężnymi ruchami po tułowiu, odżywiając ciało. Tak, jakbym wcierał w siebie słoneczne światło. Ta prosta medytacja daje mi trochę radości i entuzjazmu potrzebnego szczególnie późnojesienną porą.

A propos powyższego…