Koniec trasy! Dziewięć dni grania, śpiewania, słuchania, jeżdżenia i spotkań. Fantastycznych, pięknych i głębokich spotkań z ludźmi, których przecież znam już od dawna. Bardzo, bardzo dawno nie wspominałem tak dobrze wyjazdów do znajomych i przyjaciół. Do ludzi.

P1000490Co poza tym?

Pomagałem o 2 w nocy robić zastrzyk kotu w mieszkaniu zupełnie mi nieznanej fotografki, wszedłem bez żadnych problemów bocznym wejściem na salę widowiskową Studia Koncertowego Polskiego Radia, zapytałem pewną wspaniałą niemiecką folk-singerkę czy zostanie moją drugą żoną (po angielsku niestety), byłem w domu pana Zbigniewa Łapińskiego, wziąłem udział w zorganizowanej specjalnie dla mnie i Matiego wycieczce z przewodnikiem po Olsztynie i zaprzyjaźniłem się z kocicą, która nikogo nie lubi.

No a dziś znowu do Warszawy. Tak się jakoś rozpędziłem w wakacje, że nie mogę przystopować.

A propos powyższego…