Po weekendzie jestem jak nowy. Wróciliśmy z Karoliną z tego oto warsztatu rozwoju osobistego. Dwa dni pośród otwartych, wrażliwych ludzi, nakierowanych na poprawienie jakości swoich relacji partnerskich, zawodowych i towarzyskich.

fot.: Clark LittleDwa dni z różnymi technikami, medytacjami, wizualizacjami, ćwiczeniami, z których niektóre podziałały na mnie bardzo silnie. A wszystko pod okiem dwóch wspaniałych, pięknych, mądrych kobiet, obdarzonych mimo młodego wieku ogromną wiedzą.

Wracam. Do rodziny, do własnego imienia, do przyrody, do siebie. Dbam o siebie, szanuję siebie, przyjmuję to, co mi dają inni i nareszcie mam co dawać im. Czuję się oczyszczony i bardzo, bardzo zainspirowany. I nawet nieco zmieniony. Uwolniony strumień wali naprzód, a wszystkie tamy pękają z impetem, który mógłby mnie przerazić, gdyby mnie tak nie cieszył.

Mam za co dziękować sobie, Bogu, wszechświatowi, ludziom. Dziękuję.

A propos powyższego…