
Były wzloty, upadki, chwile wielkiej przyjaźni, chwile milczenia. Długie rozmowy, długie przesiadywania w ciszy przy przydrożnych ogniskach, tysiące kilometrów przejechanych wspólnie auto-stopem, tysiące słów wymienionych w listach… I gdy łapaliśmy okazję na kolejny zlot naszej Stachuriady, ani razu 
nie przeszło mi przez myśl, że kiedyś zarówno ja, jak i moja żona dostaniemy od Niego smsy, że urodziła mu się córka.
Gratulacje, stary! To będzie bardzo szczęśliwa i piękna rodzina.
chicku
DZIĘKI, POlku!!: ))
28 lis, 2009 @ 18:22