Mam mętlik w głowie. Po tygodniu spędzonym wyłącznie przy robieniu witryn i przy rozrywce. Po filmie I’m Not There i zachwycie, jaki we mnie na nowo wzbudziły piosenki Dylana. Nie ćwiczyłem wokalu. Po gitarę sięgnąłem może ze trzy razy, w tym dwa podczas próby. Rozglądanie się za koncertami? Odstręcza mnie myśl o dzwonieniu do ludzi, których nie znam.
Mam wyrzuty sumienia. Marnuję czas. Świat, w który wprowadził moje myśli film na motywach z życia Dylana wydaje mi się dalekim, złudnym mirażem. Nie mogę się zmusić do pracy nad głosem. Może w takim razie nie powinieniem? Ale może powinienem też teraz, zamiast siedzieć tu i instalować od nowa programy po wirusowym ataku na mój komputer, być w Zapiecku na koncercie? Kumpel dwa razy dzwonił, żeby się upewnić czy na pewno nie przyjdę.
Dużo powinienem. A może nic nie powinienem? Może się za bardzo oceniam? Może nie powinienem się oceniać? Nie powinienem „powinnieć”? Może powinienem być wolnym od tego? Czego unikać? Czego się trzymać? Spotkać się z kimś z zewnątrz, porozmawiać o tym… Chyba w przyszłym tygodniu znowu gdzieś pojadę.
Gnuśnieję tu. Czas mi przecieka przez palce. Brakuje mi życia – mocnego, prawdziwego i inspirującego. I obwiniam się. Obwiniam się za to, że odczuwam ten brak i jednocześnie za to, że go nie spełniam.
Yeshe
to wygląda na głęboki kryzys w temacie „mit życiowy” lub „osobista legenda”
01 mar, 2009 @ 11:41
nocny grajek
Tak to się chyba nazywa w psychologii :o) Cóż, znów nastał czas, by usiąść w spokoju, położyć głowę przed sobą na biurku i pogrzebać w niej trochę. Przy okazji przeczytać kilka książek, do kilku wrócić.
01 mar, 2009 @ 15:47
Yeshe
nie zapominaj o sercu :-) i czakrze seksualnej ;-)
ja chyba będę teraz mieszkał w Łodzi więc do zobaczenia…
jakby ktoś chciał masażu lub sesji holistycznego uzdrawiania lub lekcji medytacji to się polecam…
02 mar, 2009 @ 18:08
Roman J.
Też jestem ostatnio w takim stanie. Może znajdę tutaj wskazówkę, jak to zmienić. :)
18 mar, 2009 @ 13:08