Zainspirowała mnie scena rodzinnego picia porannej kawy przy stoliku, którą widziałem wczoraj na filmie. Dodatkowo zmotywowany komentarzem Madaredusa, mimo długiego nocnego siedzenia nad Europą Normana Daviesa, wziąłem i wstałem o 7:30, obudzony budzikiem Karolinki, która tego dnia później szła do pracy. Swoją drogą o mało się przeze mnie nie spóźniła. Są przecież znacznie cudowniejsze sposoby spędzania poranka niż jakaś tam kawa!
W międzyczasie noc zdążyła zmienić się w znacznie brzydszą, niezdrową szarugę. Wypędziłem ją z domu za pomocą niezawodnych zaklęć – włączyłem cicho album Come Away With Me Norah Jones. Dużo bym dał, żeby móc wyjść sobie za próg i dać się otoczyć mroźnym czystym powietrzem, posłuchać dostojnej ciszy śpiącego lasu. Cóż, pozostaje balkon wychodzący na jedno z hałaśliwych łódzkich skrzyżowań. Darowałem sobie. Na wsi, pod lasem, na polach, w przestrzeni jest mroźno. Tutaj – po prostu piździ.
prej
Woooohoooo! Mam swoje kąto!
Dzienki, Mocny Grajku! :)
22 sty, 2009 @ 15:40
nocny grajek
Jaka śliczna kuleczka! :)
22 sty, 2009 @ 16:08
prej
Kosmiczna kuleczka. ;)
22 sty, 2009 @ 16:26