szuflada nocnego grajka Jeśli masz otwarty umysł, jeśli zawsze zakładasz, że możesz się mylić, jeśli nie jesteś wierny żadnej ideologii ani religii, może znajdziesz tu coś dla siebie.

Archiwum Styczeń, 2009
o paryskim wałęsaniu się wspomnień kilka, cd.
 o paryskim wałęsaniu się wspomnień kilka, cd.

Dobra. Wróciłem z tej Warszawy, choć ze spaceru przez Pola Mokotowskie nic nie wyszło. Ładną pogodę zostawiłem w Łodzi. W stolicy myślałem, że zamarznę. Wracając do Paryża zaś… We wspomnieniach najbardziej żywy we mnie jest opisany już poprzednio spacer przez Lasek Buloński i smętne szwendanie się po centrum miasta. Ale wspomnienia wypada dokończyć, tym bardziej, [...]

o paryskim wałęsaniu się wspomnień kilka
o paryskim wałęsaniu się wspomnień kilka

Słońce i wiatr. Prawie wiosna. A ja siedzę nad kubkiem kawy, słucham Dominika Księskiego i kolejny raz powtarzam wirtualną podróż po Paryżu na Google Maps. Korzystając z dostępnej od niedawna trasy przez Lasek Buloński, mogę „strzałkować” niemal dokładnie tą trasą, którą rok temu przemierzałem w Paryżu prawdziwym. Stęskniłem się za tym miastem. Choć ta moja [...]

jaki to akord?

Żeby dokonać szybkiej identyfikacji rozmaitych pokręconych chwytów gitarowych jakie wymyślam do swoich piosenek już nie muszę ani instalować żadnego programu, ani mozolnie rozpisywać dźwięków. Żeby wiedzieć jak zapisać akord, wystarczy że wejdę na własnego bloga, a właściwie na stronę z niniejszym wpisem i dokonam identyfikacji za pomocą znalezionego przeze mnie przed chwilą widgeta. Z dedykacją [...]

o brzydkim poranku w mieście
o brzydkim poranku w mieście

Zainspirowała mnie scena rodzinnego picia porannej kawy przy stoliku, którą widziałem wczoraj na filmie. Dodatkowo zmotywowany komentarzem Madaredusa, mimo długiego nocnego siedzenia nad Europą Normana Daviesa, wziąłem i wstałem o 7:30, obudzony budzikiem Karolinki, która tego dnia później szła do pracy. Swoją drogą o mało się przeze mnie nie spóźniła. Są przecież znacznie cudowniejsze sposoby [...]

o szympansiej prawidłowości

Bardzo fajny tekst przytoczyć chciałem, ale jest on tak zwielokrotniony w Internecie, że wkleję linka – O TU. Jeżeli będzie kiedyś, za lat 3 na przykład, jakiś problem z tym linkiem, proszę wpisać w wyszukiwarkę: „Umieść 5 szympansów w jednym pokoju.” Takiej ilości kopii tego tekstu nikt nigdy na pewno nie usunie.

Piosenka nocnego grajka

Ostatnio pisze mi się jakoś lepiej na blogu Preja. Uskuteczniam za to intensywnie udźwiękowianie przestrzeni audialnej w moim komputerowo-gitarowo-mikrofonowym kąciku. Z tego względu, a także dlatego, by dodać energii Madaredusowi, który sam obiecał podobną czynność wykonać, zamieszczam poniżej nagranie. Nagranie powstało dziś. Istrumentarium stanowi, poza moim głosem, wyłącznie stara dobra gitarka akustyczna Yamaha APX-3. Sposób [...]

o żesz w mordę

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Przed państwem blog pt. „Londyn, emigranci – funta kłaków jesteście warci”. Zarówno notki, jak i komentarze – tu jest wszystko, przede wszystkim w komentarzach: poza nielicznymi ciekawymi refleksjami na temat emigracji mamy na pierwszy rzut oka widoczne chamstwo, nienawiść, nieokrzesanie, prymitywizm, potem: pozerstwo, kompleksy, naiwne projekcje na denerwujące treści własnych, [...]

skrótowo o faktach minionych
skrótowo o faktach minionych

Jeśli ktoś myślał, że żadnego noworocznego podsumowania nie będzie, na przykład z powodu moich myśli o śmierci, mam dla niego wiadomość: Ha! Będzie! Za bardzo lubię podsumowania! Here we go: 2008 r. zastał mnie w Krakowie jako oficjalnego już tylko doktoranta-buddologa, pracownika ochrony i początkującego muzyka bez zespołu. Dziś mieszkam w Łodzi, zarabiam grając i [...]

o tym, że to co trwa, już jakby przeminęło

Chyba za dużo myślę o śmierci. Nie tylko przedostatni wpis jest tego dowodem, ale i ciągły smutek, który towarzyszy mi, kiedy przebywam z Karolinką. Jestem świadom, ze nic nie trwa wiecznie, że te cudowne, szczęśliwe lata, które przeżywamy, ta niewyobrażalna wprost miłość, która panuje między nami będzie bolała tym bardziej, im dłużej będziemy szczęśliwi. Na [...]

o Witku Różańskim w dzień po odejściu
o Witku Różańskim w dzień po odejściu

Witek. Poeta i tylko poeta. Nie obchodziło go nic poza poezją, której był sługą i ofiarą. Spotkałem go dwa razy, z 8 lat temu. Mieszkał w kawalerce, którą prócz mikroskopijnej kuchni, starego telewizora, tapczanu i biurka wypełniały sterty pudeł z rękopisami, maszynopisami, listami i wycinkami. Posyłałem mu do oceny swoje wiersze. Zawsze odpisywał. Szczerze, rzeczowo, [...]