i tak od wielu lat...Choć w otoczeniu moim, również wśród koleżanek i kolegów bloggerów, mnóstwo ateistów, agnostyków, antyklerykałów, buddystów, pogan i wszelkiej maści innowierców, którzy nie lubią Świąt, ja – nie będąc zapisanym ani do żadnej z wymienionych grup, ani do chrześcijaństwa i innych -aństw i -izmów (a wspaniale udaje mi się godzić niebycie teistą z niebyciem ateistą) – na Święta czekam z niecierpliwością.

Prawie zawsze był to czas spokoju, dobrych rozmów, ciekawych obserwacji i bardzo, bardzo silnych wspomnień – przepięknych wspomnień z dzieciństwa, z zaczarowanego świata, w którym żyliśmy z moją siostrzyczką, a który sycił się również atmosferą bożonarodzeniową. Bardzo niewiele zmieniło się od tamtych czasów zarówno w mieszkaniu Babci, gdzie Święta spędzamy, jak i we wszystkim, co temu rodzinnemu zjazdowi towarzyszy. Niektórzy nie lubią tej rutyny, ale dla mnie w przedziwny sposób łączy się tam wówczas cudowna kraina przeszłości z teraźniejszością, nasycając ją nową energią i poezją.

Był czas kiedy zżymałem się na całą tę szopko-papkę, telewizję, supermarkety, Mikołaje i inny świąteczny syf tak, że mocno popsułem sobie, i trochę też innym, świąteczny wyjazd. Przez ostatnie dwa lata nauczyłem się jednak w znacznym stopniu nie zwracać uwagi na to, na co nie mam wpływu. I teraz znów zostają wspomnienia, rozmowy i przebywanie z bardzo przeze mnie lubianą częścią rodziny. Staram się, żeby nie przeciekało mi to przez palce, bo przecież kiedyś i to się skończy. Ciężko mi myśleć o tym, że to stracę. Cóż, trzeba będzie otrzeć łzy i budować nowe Święta, nowy świat dla nowych dzieciaków, które przecież się w końcu pojawią.

Tymczasem po raz pierwszy jedzie ze mną Karolinka. Ona też wszystkich tam lubi. Będzie pięknie!

Takiego lub całkiem innego piękna, związanego ze Świętami lub w ogóle nie mającego z nimi nic wspólnego życzę Wam. I – jak zawsze – miłości, dużo, dużo miłości, tej najprostszej i najprawdziwszej!

(pisane i zaprogramowane na publikację
dzień wcześniej – dostęp do Internetu w Miasteczku
również nie zmienił się przez te ćwierć wieku :o)

A propos powyższego…