MiasteczkoByło Miasteczko. Był sentyment i próby wskrzeszania dawnych chwil na fotograficznej matrycy. Byli najbliżsi. Była cała prawda o relacjach z nimi. Było dużo miłości, ale były też i inne emocje. Emocje pozytywne i negatywne, wspólnie przeżywane w małym tajemnym gronie tych, którzy emocji swoich się nie wstydzą i którzy potrafią o nich mówić. Była bardzo poprawna Wigilia, był radosny świąteczny obiad na drugi dzień, była piękna i prawdziwa rozmowa wieczorem i druga, i trzecia jeszcze głębsza, jeszcze prawdziwsza i pełna bliskości, drugiego dnia Miasteczko 2Świąt już gdzie indziej, poza zwykłym polem cichych bitew i milczących podchodów. Było radosne pożegnanie.

I znów jestem o krok dalej od tych, z którymi chciałbym być najbliżej. Po raz pierwszy też dalej mi do Miasteczka. Ale za to bliżej mi do jedynych chyba w tej Pokójrodzinie ludzi, z którymi naprawdę dobrze się rozumiemy. Nie dlatego, że się lepiej znamy. Dlatego, że potrafimy ze sobą rozmawiać.

A propos powyższego…