Moje Miasteczko. Shambala dzieciństwa. Migotliwy, niesamowity świat zabaw, dziecięcej fantazji, nieposkromionej radości i szczęścia. Zdaje się wciąż pogodnie uśmiechać, jakby nadal zapraszało do tajemniczych gajów, czarodziejskich jarów, które wciąż jeszcze potrafię dostrzec w blokowych ogródkach, pod balkonami, wzdłuż chodników. Nad budowaniem tego świata czuwali nasi rodzice i dziadkowie. Ale oni noszą w sobie zamkniętą na [...]

Było Miasteczko. Był sentyment i próby wskrzeszania dawnych chwil na fotograficznej matrycy. Byli najbliżsi. Była cała prawda o relacjach z nimi. Było dużo miłości, ale były też i inne emocje. Emocje pozytywne i negatywne, wspólnie przeżywane w małym tajemnym gronie tych, którzy emocji swoich się nie wstydzą i którzy potrafią o nich mówić. Była bardzo [...]

Choć w otoczeniu moim, również wśród koleżanek i kolegów bloggerów, mnóstwo ateistów, agnostyków, antyklerykałów, buddystów, pogan i wszelkiej maści innowierców, którzy nie lubią Świąt, ja – nie będąc zapisanym ani do żadnej z wymienionych grup, ani do chrześcijaństwa i innych -aństw i -izmów (a wspaniale udaje mi się godzić niebycie teistą z niebyciem ateistą) – [...]
Pamiętam jak siedziałem pewnego letniego popołudnia na murku koło Rudawy w Krakowie i wpadałem w przygnębienie, nie mogąc napisać piosenki. Kolejny raz zauważyłem wówczas, że myślę płycej, widzę mniej, z kolejnym okresem czasu ubyło mi wrażliwości. Przedwczoraj ogarnęła mnie irytacja na własne środki wyrazu, nieudolność zapisania tego, co w głowie, nieumiejętność rozwinięcia tego w piosenkę… [...]
Biorąc udział w przedsięwzięciach adresowanych do tak zwanego tłumu, przewidywalnego, jeśli jest się obeznanym z pewnymi prawami psychologii społecznej, denerwującego, osłabiającego i zabawnego jednocześnie, można bardzo łatwo wpaść w pewną pułapkę, która sprawi, że już nigdy nie będziemy w stanie mieć normalnych relacji z tym gatunkiem ludzkości, który bliski jest nam ze względu na pewne [...]
Po raz pierwszy w tym mieszkaniu wyciągnąłem spod łóżka starą poduchę do medytacji. Ściana była zupełnie biała, szum za oknem ani zbyt, ani za mało jednostajny, a ja – przez zbytnie dogadzanie sobie ostatnio – znacznie bardziej zdeterminowany do obserwacji, którą w gruncie rzeczy jest zazen, niż w większości przypadków. I wystarczyło 15 minut zwykłego [...]
Tekst przypisywany Marquezowi. To coś w rodzaju łańcuszka szczęścia, więc bez wahania kopiuję go z bloga dr Ewy: Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię. Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem. Oceniałbym rzeczy nie ze [...]