szuflada nocnego grajka

Długo w nocy stukają klawisze...

o wczesnym wrześniu pod Chełmem

obraz mamy

obraz mamy

A w moim rodzinnym Miasteczku pięknie, bujnie, zielono. Słońce grzeje, choć ledwo starcza mu sił. Duszki wspomnień leniwie przeciągają się i fruwają nad dojrzałą, ciemną trawą, po miedzach… A może to babie lato? Żołnierze śpią spokojnie wśród topól na małym wojskowym cmentarzyku. Babcia prawie po sąsiedzku, pod lasem koło Stratowanej Dziedziny Bawarów – to taka droga prowadząca z osiedla w krainę wspomnień, rozmów z nieobecnymi, rozmów ze sobą, do świątyni tego czegoś, co uleci, gdy nazwę.

Mama rozmraża lodówkę.

Ja leczę migdał.

A propos powyższego…

3 Comments

  1. Więc tu się produkujesz…

  2. Ano. Przez kilka dni prawie po przekątnej kraju, względem Szczecina :o)

  3. Działa! O rany, ale fajne kocie obrazy! :)