Znalazłem wyjaśnienie ludzkiej wiary w tak zwane życie po życiu. Oczywiście wyjaśnień może być wiele, jedne z możliwych stanowi po prostu istnienie życia po życiu. Dla mnie jest to jednak nic więcej tylko hipoteza. Póki nie przeżyję, nie uwierzę.Nie uwierzę też, że jest inaczej.
Wyjaśnienie, które przyszło mi do głowy, opiera się na przyzwyczajeniu ludzkiego umysłu do tego, że każde przeżycie, każde doświadczenie i każda nauka ma przynosić nam jakąś korzyść. Studia mają dać nam pracę. Bliska relacja – wrażliwość na drugiego człowieka, piękno i poczucie bezpieczeństwa. Narodziny dziecka – świadomość, że życie jest cudem i zbliżenie się do tego, co naprawdę istotne (przynajmniej może tak być). Podobnie doświadczenie własnej śmierci. Zbliża do podstawy działania świata – przemijania, i to w sposób gwałtowny. Zmienia optykę. Bezlitośnie rewiduje światopogląd i hierarchię wartości. Uszlachetnia. Ale po co, skoro oznacza jednocześnie koniec i do niczego już się nam nie przyda?
Nieścisłość tkwi przynajmniej w jednej z tych dwóch rzeczy: w wierze w życie pozagrobowe albo w oczekiwaniu, że wszystko musi mieć cel, a każda przyczyna musi wywołać odczuwalny dla nas skutek.
Roman J.
Moja teoria jest taka, że ludzie wierzą w życie po śmierci, bo myśl, że śmierć nieodwołalnie kończy ich byt świadomy jest dla nich bardzo trudna do zaakceptowania. :)
19 paź, 2008 @ 10:49
dr_ewa999
tak wiele jeszcze nie wiemy o ludzkim mózgu,że czasami trudno cos negować. Wiele zjawisk jest niewyjasnionych jak chocby fenomen snu….znamy fazy ale dlaczego śni nam się to i owo nikt jeszcze odpowiedzi nie zna…więc kto wie? moze i jest zycie po zyciu, w każdym bądż razie wiara w to pozwala odwazniej spogladać smierci w oczy :(((
19 paź, 2008 @ 19:13
nocny grajek
Też prawda. Kto zresztą powiedział, że prawdziwe wyjaśnienie musi być tylko jedno? :o)
20 paź, 2008 @ 00:41
Madaredus
Myślę, że zanim zacznie się rozważać, czy będzie następne życie, albo czy było wcześniej, to należałoby się zastanowić nad tym: kim jestem? Jeśli myślę, że jestem tym ciałem, zlepkiem atomów, które w końcu wrócą do ziemi (skąd przyszły zresztą), to kto zatem miałby się ponownie narodzić?
24 paź, 2008 @ 16:47
czarodziejkazlasu
Wiara w to, że śmierć fizyczna nie jest końcem pomaga żyć. Trudno jest iść przez życie z przeświadczeniem, że każda chwila zbliża nas do absolutnego końca. Można, choć nie trzeba, zgubić sens, skoro wszystko może się skończyć w każdej chwili. Czy jest to życie pozagrobowe (jakie?), czy reinkarnacja, to kojene pytania…
11 gru, 2008 @ 18:00