Dlaczego na fakt, że młodzież stanowi sporą część populacji wieczorków poetyckich, reaguję uśmiechem i refleksją o tym jak to pisanie wierszy mija z wiekiem? Dlaczego podobny uśmiech gości na mojej twarzy, gdy zauważam jakiś chwyt marketingowy, product placement lub inny związany z komercją element w dobrym filmie? Gdzie się podziała dziecięca ufność, która pozwalała widzieć na świecie więcej pasji, miłości, serca?

Czy ból, który towarzyszył mi gdy ktoś mnie raz i drugi oszukał, okradł lub po prostu rozczarował musi wywoływać odruch zasłaniania się dłonią cynizmu przed całym światem i każdym nieznajomym, a czasem i znajomym człowiekiem? Czy rodzice musieli we mnie wyrabiać tak defensywną postawę? Czy ja, bojąc się o bezpieczeństwo własnych dzieci też je tak wychowam? Świat bezpieczny jest może światem troszkę pewniejszym. Ale z pewnością nie jest piękniejszy i ciekawszy.

Przytoczę – jako mantrę – mój ulubiony cytat z Jacka Kleyffa:
O, Święta Naiwności, staraj się przy mnie stać zawsze
przy Tobie jaśniej, najjaśniej.

A propos powyższego…