No dobra.

Jestem psychicznie uzależniony od alkoholu.

I od herbaty.

I od czytania.

Od Internetu, od bułek z serem, od słuchania muzyki, od gitary, od śpiewania, od występowania na scenie, od palenia fajki w pociągu, od Karolinki, od spotkań z przyjaciółmi, od poważnych i niepoważnych rozmów, od letniej włóczęgi, od sypiania byle gdzie, od siedzenia długo w nocy, od śledzenia biografii ulubionych twórców, od pisania, od gier komputerowych, od wyścigów, od jeżdżenia rowerem, od rysowania głupich min, gdy w pobliżu znajduje się długopis i papier, od wymyślania i od jeszcze paru zapewne rzeczy.

A propos powyższego…