szuflada nocnego grajka Jeśli masz otwarty umysł, jeśli zawsze zakładasz, że możesz się mylić, jeśli nie jesteś wierny żadnej ideologii ani religii, może znajdziesz tu coś dla siebie.

przynajmniej raz

Opłaca się, bardzo się opłaca przynajmniej raz wstać w niedzielę o piątej rano, względnie o świcie, i przejechać się rowerem w jakieś piękne miejsce, na przykład na krakowski Salwator. Z mostu zwierzynieckiego roztacza się o tej porze widok, o który ciężko byłoby posądzić tak wielkie miasto. Budzące się do życia lasy, lśniące w Słońcu dachówki kamienic przy Księcia Józefa, leniwa rzeka, dzikie nadbrzeża ciągnące się po horyzont i cisza, która w jednej chwili wprawia człowieka w rezonans z bielącymi się na widnokręgu górami.

Niedziela, piąta rano. Chociaż raz. To naprawdę nie jest takie straszne jak się wydaje! Na dodatek zaspany umysł rodzi takie dziwne trawestacje:

Dwadzieścia osiem przerzutek
Mieszkało w moim rowerze
Ale raz miałem pod górkę
Zostało dwadzieścia siedem

A propos powyższego…

    nie ma

Rzeknij!

*