Deszcz i wiatr odarły nagie gałęzie drzew ze śniegowych czap. Rozdrapane do krwi niebo zwiesza się ciężko nad znieruchomiałym miastem, po którym hulają złe sny. Nie wiadomo co będzie jutro. Niespokojny oddech, dziwaczne i złowrogie wizje, omawiane następnego dnia jako ciekawostki w przytulnych i ciepłych podziemnych kawiarniach, z których jedyne wyjście prowadzi jednak znów na mokry asfalt i wycie listopadowego wichru. Najgorszy od kilku tygodni weekend na drogach. Brak prądu. Śmierć czuć w zimnym powietrzu i w kroplach deszczu. Narastający ból głowy. Martwy bażant podrzucony pod wejściem do budynku. Co się stanie jutro? Czy to tylko kilka nieprzyjemnych i dalekich wydarzeń?

A propos powyższego…