Logika to dziwny twór. Można za jej pomocą tworzyć konstrukcje mocno połączonych ze sobą zdań, jednak niewiele da się nimi udowodnić od początku do końca. Zawsze – co wiadomo już od czasów Sokratesa – u samej podstawy takiej konstrukcji stoją jakieś milczące założenia, których prawdziwość pozostaje niewiadomą. Taką konstrukcją, jednak jeszcze bardziej wątpliwą niż inne, jest sama logika. Nie można logicznie udowodnić, że to, co jest logicznie prawdziwe, jest prawdziwe w swojej istocie, rzeczywiście istnieje. Żeby tego dokonać, logika musiałaby wyjść poza siebie, a tego zrobić nie może, tak jak oko nie może zobaczyć samo siebie, chyba, że w lustrze.
Pozostaje zatem logika systemem działającym tylko i wyłącznie we własnym obrębie. Spełnia warunki, które sama sobie narzuca. Jest wielkim idem per idem. Stanowi zamknięty świat działający na swoich własnych prawach i prawdach. Czy mają one coś wspólnego z prawami i prawdami świata zewnętrznego względem logiki? Świata, w którym żyjemy i który istniał zanim powstała logika? Logika podpowiada nam oczywiście, że cały świat działa na jej zasadach. Ale z drugiej strony, czy ktoś potrafi logicznie udowodnić, że prawda dajmy na to intuicyjna lub mistyczna jest nieprawdą zawsze wtedy, gdy jej treść nie jest tożsama z prawdą logiczną? Możemy najwyżej stwierdzić, że taka prawda jest nielogiczna. A to, że ‘nielogiczny’ znaczy ‘nieprawdziwy’ to właśnie jedno z owych milczących, ukrytych założeń stojących za logicznymi konstrukcjami. Pytanie o prawdę pozostaje nadal otwarte. Przy próbach odpowiedzi na nie nie możemy liczyć na logikę.