Zgubiłem portfel, a właściwie pół-ukradły mi go dzieciaki z pobliskiego gimnazjum – to najbardziej widowiskowe z kilku obciążeń mojej głowy w tym tygodniu. I z radością obserwuję fakt, że te kilkanaście miesięcy mało intensywnego zazen i bardziej intensywnych ćwiczeń umysłu „w plenerze” robi swoje i gdy tylko sobie przypomnę o możliwości spojrzenia w górę, mogę tam spojrzeć i potraktować owe obciążenia jak bazgroły na kartce papieru i je obejść. Oczywiście tylko emocjonalnie – właśnie idę na policję :o)

A propos powyższego…