A dzisiaj to dopiero miałem dialog chrześcijańsko-buddyjski! Pani Dorota, dentystka, u której bywam co jakiś czas, żeby załatać kolejną dziurę w szkliwach, jest, jak się okazało, bardzo wierzącą chrześcijanką, czytelniczką Mertona, dawniej Stachury i w ogóle – osobą o bardzo pogłębionym spojrzeniu na wszechświat. Zamiast więc wiercić mi dziury nieprzyjemnymi wiertłami, mogła przez chwilę podyskutować [...]
Osobliwa była to podróż, com ją odbył w czwartek pociągiem z Krakowa do Wrocławia. Bilet kosztował dokładnie tyle pieniędzy ile miałem w portfelu. Na szczęście nie więcej. Potem był już tylko cicho sunący przez zimowe tory pociąg, czytająca dziewczyna w jednym kącie przedziału dla palących, po przekątnej – ja. Najpierw powiedziałem do współpasażerki, sam nie [...]
Taką oto informację znalazłem na Interii: upolowana przez pewnego człowieka kaczka została schowana do lodówki. Następnego dnia okazało się, że ptak żyje. Rodzina uleczyła go i wypuściła. To specyficzne, że ludzie odkryli w biednym ptaku żywą i czującą istotę w momencie odnalezienia go umierającego we własnej lodówce, a nie w momencie, gdy do niego mierzyli [...]
Wydawałoby się, że taka biała ściana ma niewiele do przekazania. A jednak, gdy usiąść naprzeciw niej na 20 minut, a następnego dnia usiąść znowu, i znowu, nieruchomo, jak najbardziej nieruchomo się da, śledząc wyłącznie własny oddech, wszystko się zmienia. Przestaje być tak agresywnie skomplikowane, niespokojne i bolesne. Lęk przed tym, co może się stać wdrapuje [...]
Czasami tyle mam do napisania, do powiedzenia, do wykrzyczenia, wyszeptania i przemilczenia, że mój wąziutki jeszcze i niewyrobiony kanalik wysłowienia zatyka się i nic nie chce z niego wypłynąć. Wiem, że gdybym któryś z tematów rozpoczął, nigdy nie skończyłbym pisać. Musiałbym przerwać i powstałby wielki strzęp nie wiadomo czego. Znów inne święta, morze zimą, cudowne [...]