Nad Wisłą wiatr, Wawel nieufnie i posępnie spogląda na jesienne uliczki, na moście proporce furkoczą jak tybetańskie flagi modlitewne, zapach rzeki roznosi się po chodniku, ścieżce rowerowej, aż na szczyt skarpy. Kamienice, podwórza, krawężniki i rynny gładko wpasowały się w deszczową pogodę, dodając jej nieco ciepła i domowego nastroju angielskich baśni i XIX-wiecznych opowieści. Ludzie nie mogą jeszcze rozstać się z latem. Zderzenia z rzeczywistością w przykry sposób odbijają się kaszlem i gorączką. Również tą emocjonalną. Coś zasypia, nic się nie budzi…

A propos powyższego…