Wiara w Boga nie opiera się na logice. Logika jest własnością języka, a nie świata. Inaczej możnaby było logicznie uzasadniać również cuda, chodzenie po wodzie, objawienia itd., na które nie brakuje świadków. Bóg, jeśli jest, jest ponad językiem i ponad logiką. Przytoczę św. Augustyna, który powiedział, że „wiara jest aktem woli”. Kto chce wierzyć, ten uwierzy, lecz bezskutecznie będzie szukał niezbitych logicznych dowodów na istnienie Boga. Kto nie chce, ten nie uwierzy bez względu na wszelkie argumenty intelektualne i sam, równie bezskutecznie, będzie szukał dowodów na nieistnienie.
Ja nie wierzę, wiara w Boga nie jest potrzebna na mojej duchowej scieżce. Ale nie wierzę również w stwierdzenie, że „Bóg na pewno nie istnieje”, bo niby skąd to wiadomo? Logika ma to do siebie, że – jak śpiewał Jacek Kaczmarski – „znajdzie się słowo na każde słowo”. Zwycięzca logicznego sporu nie udowadnia wcale, że jego twierdzenie jest jedynym słusznym i stanowi prawo istnienia wszechświata. Udowadnia jedynie, że jest bardzo inteligentny i że ma lepsze „gadane” od przeciwnika.
Zwolennikom tezy „Boga na pewno nie ma”, proponuję zastanowienie sie nad pytaniem: „Dlaczego istnieje to, co istnieje, skoro mogłoby równie dobrze nie istnieć nic?” (patrz np.: Paul Wiliams, „Nieoczekiwana droga. Nawrócenie z buddyzmu na katolicyzm”).
Zwolennikom tezy „Bóg na pewno jest” natomiast polecam zapoznanie się z kosmologią buddyjską, która działa doskonale, mimo, że na żadnego stwórcę miejsca w niej nie ma. Szczególnie opowieść o Wielkim Brahmie (Mahabrahma) z sutry Brahmajala zasługuje na uwagę.
Ja natomiast powtórzę jeszcze raz, za Augustynem: „Wiara jest aktem woli”.