Wspaniałe gadanio-granie z Macieją i Karolinką. Pierwszy naprawdę mroźny i wietrzny wieczór na Emausie. Jesienne duszki i niewidzialne stworzonka powoli zaczynają zamieszkiwać kąty, szafy i kaloryfery w naszym mieszkanku. Pojutrze wyjazd na ukochane Polesie. Spotkać się ze starymi przyjaciółmi, zarobić trochę grosza, nałapać jesiennego wiatru z Bazylanów, posłuchać szumu drzew przy grobie Babci i wrócić… [...]
Byliśmy dziś z Karolinką w kinie na filmie o „Tybetańskiej Księdze Umarłych”. Przybyliśmy późno, a ludzi było sporo. Wszystkie miejsca w fotelach i pod ścianami były zajęte, natomiast przed pierwszym rzędem jacyś młodzi ludzie urządzili sobie miejsca leżące i półleżące. Dołączyliśmy do nich. Niewielka sala kinowa, pełno ludzi siedzących, kucających, stojących i leżących, blask ekranu, [...]
Jedna z podstawowych zasad konfucjanizmu głosiła, że „to człowiek czyni prawdę wielką, a nie prawda człowieka”. Z tego też powodu zawsze uważano, że „humanitarność”, „człowieczeństwo” czy „ludzkie serce” (jen) góruje nad „prawością”, „sprawiedliwością” (i), gdyż sam człowiek jest wspanialszy od każdej myśli, która może w nim powstać. Zdarza się, że namiętności człowieka są bardziej wiarygodne [...]
Wiara w Boga nie opiera się na logice. Logika jest własnością języka, a nie świata. Inaczej możnaby było logicznie uzasadniać również cuda, chodzenie po wodzie, objawienia itd., na które nie brakuje świadków. Bóg, jeśli jest, jest ponad językiem i ponad logiką. Przytoczę św. Augustyna, który powiedział, że „wiara jest aktem woli”. Kto chce wierzyć, ten [...]

Kraków jest zupełnie inny niż jeszcze pół roku temu. Wtedy mieszkałem na brudnym, szarym i śmierdzącym osiedlu na Azorach w ciemnej klitce. Na zajęcia jeździłem zatłoczonym autobusem, przez okno – z powodu mojego wzrostu – widząc jedynie asfalt, chodnik i podstawy budynków. Wysiadałem przy Kampusie UJ, tworze przypominającym swoim wyglądem i dziwnym napięciem wewnątrz panującym [...]

Trzy dziwne dni w trasie, nowo poznani starzy znajomi, nowo poznane stare miejsca, wspólne śpiewanie, opowieści i droga. Marek opowiadał jak to w stanie wojennym palili czasem herbatę w fajkach, bo nie było tytoniu. Odpowiedziałem: – Nasze pokolenie nie potrzebuje stanu wojennego, żeby palić herbatę. Moja i Patrycji obecność dodała do wszystkiego szczyptę absurdu i [...]
Gdy tylko spontaniczność staje się dla mnie ważna, wzmacnia się moje zamierzenie bycia spontanicznym; nie mogę się go pozbyć, choć jest to jedyna rzecz, która stoi na drodze do spełnienia samej siebie. To tak samo, jakby ktoś dał mi lekarstwo i ostrzegł mnie, że nie poskutkuje, jeśli zażywając je, będę myślał o małpie. Pamiętając, aby [...]
Blask Słońca drżący w Wiśle zapach wody nie trzeba nigdzie jechać nie trzeba niczego się trzymać „Świat nie jest materialny, świat jest duchowy” – mówił mistrz Kaisen, akcentując każde słowo. Chodzenie po wodzie i lilie z Ewangelii: „Więc i wy nie pytajcie o to, co będziecie jeść i co będziecie pić, i nie martwcie się [...]
Obejrzałem The Last Waltz Martina Scorsese’a o ostatnim koncercie zespołu The Band. Takie filmy wzbudzają we mnie emocje jak u małego chłopca – podziwu pomieszanego z zazdrością i chęcią do działania, grania, śpiewania, zabawy w wielki zespół. Ale jak mam się bawić, skoro mam 26 lat? Nie mam jeszcze dzieci, z którymi mógłbym. A nawet [...]
Spotkaliśmy dziś Mistrza Kaisena, o którym wiedzieliśmy do tej pory tyle, że miał wspaniałych uczniów, że napisał kilka dziwnych książek, że są jakieś problemy z jego przekazem Dharmy, że wygląda mało charyzmatycznie (na zdjęciach przynajmniej) i że pali papierosy, choć nie powinno mu wypadać. Tymczasem okazało się, że wygląda bardzo sympatycznie, a przy tym dostojnie, [...]
Śmiercionośna strona pięknej, karmazynowo-złotej jesieni daje się mi już we znaki. Więdną uczucia, ciepło już nie jest takie ciepłe, a uśmiech wesoły. Czasem więcej zdaje się znaczyć drobna przykrość lub po prostu niewygody wspólnego życia w małej kawalerce niż bycie razem i to wszystko, co budujemy z Karolinką już cztery lata. Ale z drugiej strony [...]
Chyba Shunryu Suzuki, mistrz soto zen to powiedział: Czasem, żeby nie utonąć w rzece skaczemy w płomienie…
Rzuciłem jej bukiet kwiatów, a ona w tym samym momencie odwróciła się, by zatrzymać uciekający tramwaj. Bukiet spadł na ziemię. Popłynęły słowa złości i żalu. Tramwaj uciekł. Kto jest winien?