Kiedy zbyt długo przebywa się samemu ze sobą i swoją niespokojną głową, sny zaczynają mieszać się z rzeczywistością. Rano człowiek budzi się zmęczony i całkowicie nieprzygotowany na przebycie dnia. Ma poczucie, jakby właśnie wrócił skądś, gdzie jest zupełnie inaczej.

Jeśli sny dotykają ran, nawet tych zabliźnionych (we śnie nie ma niczego, co już się skończyło), jest jeszcze gorzej.

Mieszkałem, zasypiałem i budziłem sie sam przez ponad cztery miesiące. I teraz, kiedy Karolinka wyjechała na kilka dni, wszystko powróciło. Miesiąc wspólnie spędzony nie sprawił, że stałem się bardziej wytrzymały na rozstania. Jeszcze trochę czasu musi minąć.

Siedzę w pracy przy biurku, ale tak naprawdę to sam nie wiem gdzie jestem.

I jeszcze te mądrości, które tak ciężko do mnie docierają:
„…logika i znaczenie – z zakodowaną w sobie dwoistością – są własnością myśli i języka, a nie otaczającego nas świata.”

„Jeśli pracujesz nad swym umysłem swoim umysłem,
Jak możesz uniknąć wielkiego poplątania?”
(Chuan Deng Lu)

(cytaty pochodzą z: Allan W. Watts, Droga zen, Poznań 2003)

A propos powyższego…