Kiedy coś mówimy, zawsze wplątany jest w to nasz subiektywny zamiar czy sytuacja. Nie ma doskonałego słowa, pewne zniekształcenie jest zawsze obecne w każdym stwierdzeniu. Ale pomimo to poprzez wypowiedź naszego mistrza musimy zrozumieć obiektywny fakt sarn w sobie – fakt ostateczny. Poprzez ostateczny fakt nie rozumiemy czegoś wiecznego lub stałego, rozumiemy przez to rzeczy takimi jakie są w każdej chwili. Możecie nazwać to „bytem” lub „rzeczywistością”.
(…) Podkreślamy bezpośredniość. Powinniście być wierni swoim uczuciom i umysłowi, wyrażając się bez jakichkolwiek zahamowań. Ułatwia to słuchaczowi rozumienie.
Kiedy kogoś słuchacie, powinniście porzucić wszelkie z góry powzięte wyobrażenia i subiektywne opinie; powinniście po prostu go słuchać, obserwować, jaka jest jego droga. Kładziemy bardzo niewielki nacisk na to, co właściwe lub błędne, dobre czy złe. Po prostu widzimy o co mu chodzi i akceptujemy to. Oto w jaki sposób porozumiewamy się ze sobą. Zazwyczaj kiedy słuchacie jakiejś wypowiedzi, słyszycie ją tak, jak gdyby była ona echem was samych. Właściwie słuchacie swojej własnej opinii. Jeśli to się zgadza z waszą opinią, możecie ją przyjąć, lecz jeśli się nie zgadza, to odrzucacie ją lub też możecie jej nawet nie usłyszeć. Oto jedno z niebezpieczeństw, gdy się kogoś słucha. Inne niebezpieczeństwo to dać się usidlić wypowiedzi. Jeśli nie rozumiecie prawdziwego sensu wypowiedzi swojego nauczyciela, łatwo wpadniecie w pułapkę spowodowaną waszym subiektywnym rozumieniem lub szczególnym sposobem wyrażania tej wypowiedzi Weźmiecie to, co mówi mistrz, jedynie za stwierdzenie, bez zrozumienia ducha poza słowami. Takie niebezpieczeństwo zawsze istnieje.
Trudno o dobre porozumienie pomiędzy rodzicami a dziećmi, ponieważ rodzice zawsze mają jakieś intencje. Ich intencje są prawie zawsze dobre, ale sposób w jaki mówią czy sposób w jaki wyrażają siebie, często nie jest swobodny, lecz zbyt jednostronny i nierealistyczny. Każdy z was ma własny sposób wyrażania siebie i trudno jest zmieniać go stosownie do okoliczności. Jeśli rodzice zdobędą się na wyrażanie siebie na różne sposoby, stosownie do sytuacji, wychowanie ich dzieci nie będzie zagrożone. Jest to jednak trudne. Jest bardzo trudno być naturalnym w stosunku do siebie, a równie trudno jest stosować się w odpowiedni sposób do tego, co mówią czy robią inni. Jeśli celowo próbujemy przystosować się w jakiś sposób – nie możemy być naturalni. Jeśli będziecie próbowali nastawić się w pewien sposób, zgubicie się. A więc swobodne wyrażanie siebie, bez nastawiania się w jakiś określony, wynikający z upodobań sposób to najważniejsze dla uszczęśliwienia siebie i innych. (…) Powinniśmy więc być skoncentrowani całym naszym umysłem i ciałem na tym, co robimy, i powinniśmy być wierni sobie samym, obiektywnie i subiektywnie, wierni szczególnie naszym uczuciom. Nawet kiedy nie czujecie się zbyt dobrze, lepiej wyrazić to, jak się czujecie, bez jakiegoś szczególnego przywiązania czy zamiaru. Możesz więc powiedzieć: „Och, przepraszam, nie czuję się dobrze”. To wystarczy. Nie powinieneś mówić: „To twoja wina!”. To za dużo. Możesz powiedzieć: „Och, przepraszam, tak, jestem zły na ciebie”. Nie ma potrzeby mówić, że nie jesteś zły, kiedy jesteś zły. Powinieneś po prostu powiedzieć: „Jestem zły”. To wystarcza.
Prawdziwe porozumiewanie się zależy od tego, Czy jesteśmy w stosunku do siebie całkowicie szczerzy. (…)