
Przygotowanie w miarę gorącej kąpieli w wannie bez kranu, w mieszkanku pozbawionym na razie ciepłej wody, zajmuje tylko dwie godziny. Potrzeba do tego wiadra, dwóch dużych grzałek, czajnika elektrycznego i całej masy energii elektrycznej. W przerwach pomiędzy wlewaniem nowych porcji wrzątku do wanny, dopracowywałem nową piosenkę. W tym mieszkaniu zupełnie inaczej robi się takie rzeczy [...]
Był rok młodszy ode mnie. Był. To jakaś groteska, jakiś dowcip. Najbarwniejsza postać na naszym roku, a może i w całym Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Kuźmin, nie wiedząc co robić z rękoma po otrzymaniu tej wiadomości wydzwania do wszystkich. Misiek nie żyje. Rak. Dwa tygodnie temu diagnoza, tydzień temu – operacja, dziś rano pożegnał [...]

Przeżywam uniesienie. Rozgrzebałem żar w piecyku, wlazłem pod śpiwór i zaraz zasnę, słuchając świergotania lodówki, trzasku dopalającego się ognia i szumu nocnego miasteczka. Mimo, że jeszcze tu trochę śmierdzi i jeszcze tu bardzo brudno, zaczynam powoli oswajać to mieszkanko. Pomalowałem ścianę, przykrywając pleniącego się grzyba warstwą czegoś, co nazywa się szkło wodne, przy okazji kaligrafując [...]
Kiedy coś mówimy, zawsze wplątany jest w to nasz subiektywny zamiar czy sytuacja. Nie ma doskonałego słowa, pewne zniekształcenie jest zawsze obecne w każdym stwierdzeniu. Ale pomimo to poprzez wypowiedź naszego mistrza musimy zrozumieć obiektywny fakt sarn w sobie – fakt ostateczny. Poprzez ostateczny fakt nie rozumiemy czegoś wiecznego lub stałego, rozumiemy przez to rzeczy [...]
I znowu ten moment. Cała jaskrawość. Przysypianie w pekaesie. Błyski słońca prześwitującego przez przydrożne drzewa w oczach. Skrzypienie osi. Szum silnika. W tym cały wszechświat, cały wszechświat w tym. Żadnego poza. Żadnego tu, żadnego tam. Jechanie. Szum silnika. Skrzypienie osi. Żadnego myślenia. Żadnego potem, żadnego przedtem. Błyski słońca. I jak zwykle – kiedy tylko pomyślałem, [...]

Zostałem dziś magistrem. Nie czuję się jednak jak ktoś, kto zdobył tytuł, lecz jak ktoś, kto stracił studia. Zgiełk miasta za szybami samochodu. Zapach benzyny. Krwinki aut przeciskająca się przez ciasne żyły ulic. Kraków dostaje swojego codziennego zawału serca. Tylko wtedy, gdy przejeżdżaliśmy koło Błoniów, a w dali zamajaczył Kopiec Kościuszki, poczułem ścisk w gardle. [...]
Czasami na chwilę ucichną samochody, ustaną wonie piekarni, sklepów z galanterią i barów. Wtedy można poczuć zapach miasteczka, wydobywający się spod starych balkonów, spomiędzy pęknięć w kamienicach, kapiący z dachów i ulatujący cieniutkimi wstęgami w nieznane.