Karolinka śpi sobie w swojej Portugalii, a ja tak wyraźnie ją widzę, że zasnąć nie mogę, tylko patrzeć i patrzeć…

Moje myśli obsiadły jej łóżko i tkwią tam cicho i nieruchomo, żeby jej nie zbudzić.

Niech śpi spokojnie do rana, kiedy znów zaczną kotłować się jej w główce wszystkie niezałatwione sprawy, niespełnione marzenia i pomysły. Będzie krzątać się wśród nich jak mała wiewióreczka, a ja tutaj będę myślał o niej, budował nam od nowa świat, denerwował się na nią, dziękował jej w myślach i przepraszał, uwielbiał, pragnął, wspominał, wyobrażał, tęsknił. I jak zawsze, bez względu na czas i przestrzeń – był z nią.

A propos powyższego…