Mały drewniany domek na pustkowiu, widok za oknem to właściwie biel i szarość, przedzielone kreską horyzontu. W środku kominek, gitara, ludzie… Kiedy spotyka się większa liczba osób niż trzy, ciężko o dobrą rozmowę. Nie ma człowieka, są ludzie. Mieć dar wyodrębnienia w takiej sytuacji kogoś, roztoczenia aury intymności duchowej i intelektualnej – to wielka rzecz… Zawsze może być przynajmniej wesoło – też cudownie! Pustka, cisza, ciepło drewnianego pokoiku, ja i Karolinka – niesamowite poranki, zaczarowane wieczory…

A propos powyższego…