Kiedy nie ma jeszcze słów, kiedy zaspani budzimy sie koło siebie, ona jest wtedy najpiękniejszym stworzeniem we wszechświecie. Zanim osypie się na nas kurz zwyczajności, zanim wzrok wyostrzy się nam na życie, przez chwilę jesteśmy w zrodzonym już dawno pomiędzy nami, kwitnącym dziko i swobodnie raju. Wtedy szkoły, miasta i zakłady pracy wydają się tak daleko, matki i ich pruderyjne zasady, ulgi dla małżeństw, trudna przyszłość i zmaganie się ze światem pierzchają w odległe zakamarki umysłu, a my patrzymy sobie w oczy i dziwimy się – jak długo dwoje ludzi może się sobą wciąż zachwycać w ten sam sposób co wtedy, kiedy wszystko się zaczęło.