szuflada nocnego grajka Jeśli masz otwarty umysł, jeśli zawsze zakładasz, że możesz się mylić, jeśli nie jesteś wierny żadnej ideologii ani religii, może znajdziesz tu coś dla siebie.

Archiwum Czerwiec, 2002
opowieść nocna

Szedłem nocą w pole. Była gwiaździsta, bezksiężycowa noc. Zapomniane sny, uwolnione z getta dziennych hałasów, przemykały żwawo pomiędzy kłosami żyta. Pod lasem rozpościerającym się na prawo ode mnie czarną sylwetką duszki ze Schroniska Myśli wznieciły niewidzialną watrę. Stąd, skąd szedłem, wśród rozbłyskujących ścian handlowych pawilonów i licznych świateł stacji benzynowej, tam też niewyraźnie pisała się [...]

o tym co kołem się toczy

Działo się to w pewien pochmurny poniedziałek na magicznej ulicy Felicjanek. Szedłem ja sobie w kierunku Cafe Szafe, gdy spotkałem znajomą, pchającą dziecięcy wózeczek. Przed wielkimi, czerwonymi drzwiami Cafe stał drugi wózek, w którym spało sobie smacznie dziecię jednego z właścicieli Szafowego przybytku, który siedział sobie na schodkach. Rozmawiając sobie o sprawach wiecznie aktualnych, staliśmy [...]

o mandacie, który dostałem i o tym jak spotkałem Stachurę

Co to za niesamowity świat! Pytają mnie „Co słychać”, a ja mam zawsze tyle do opowiadania, z każdego prawie dnia. Codziennie mam niecodzienność. Czasem odpowiadam zwyczajowo, że po staremu. Albo oględnie, że zależy gdzie ucho przyłożyć. Ale zawsze mógłbym mówić i mówić. Chyba że nie pamiętam niczego, bo taki czasem jestem zmęczony tym wszystkim i [...]

o magicznej ulicy Felicjanek

O północy zamknęli Cafe Szafe. Nie dopiliśmy piwa, więc poprosiłem barmana o pożyczenie szklanek do jutra. Zgodził się bez problemu, zabraliśmy więc piwo do mnie i u mnie dalej się impreza potoczyła. Kiedy rano na kacu odniosłem szklanki do „Szafy”, przespacerowałem się trochę swoją skośną do całego miasta spokojną uliczką. Chłonąłem delikatny zapach ciepłej herbaty [...]